strona główna

Moritz SCHLICK

PYTANIA NIEROZSTRZYGALNE?

Unanswerable Questions?, The Philosopher 13, 1935, 98-104, przełożyła H. Buczyńska

Jest rzeczą naturalną, że ludzkość jest dumna ze stałego rozwoju wiedzy. Radość, którą odczuwamy przyglądając się rozwojowi nauki jest w pełni uzasadniona. Nauka rozwiązuje jeden problem za drugim i sukcesy przeszłości pozwalają mieć nadzieję, że proces ten będzie postępował naprzód, a może nawet wzrośnie jego tempo. Lecz czy będzie on, czy może być nieskończony? Wydaje się nieco śmieszne przypuszczenie, że może przyjść dzień, kiedy wszystkie wyobrażalne problemy zostaną rozwiązane i nie będzie już więcej pytań, na które umysł ludzki szukałby odpowiedzi. Mamy pewność, że nasza ciekawość nie zostanie nigdy w pełni zaspokojona i że postęp wiedzy nigdy nie zatrzyma się osiągnąwszy ostateczny cel.

Powszechnie przyjmuje się, że istnieją inne konieczne powody, dla których rozwój nauki nie może wiecznie postępować naprzód. Większość ludzi wierzy w istnienie granic, które nie mogą być przekroczone przez ludzki umysł i doświadczenie. Sądzi się, że ostateczne i może najważniejsze prawdy są na zawsze schowane przed naszymi oczyma, wierzy się, że klucz do Zagadki Wszechświata jest głęboko ukryty i niedostępny zwykłym śmiertelnikom ze względu na naturę Wszechświata. Wedle tego powszechnego przekonania istnieje wiele pytań, które można sformułować i których znaczenie można w pełni pojąć, choć nie można poznać ostatecznej odpowiedzi, która leży poza naturalnymi i koniecznymi granicami poznania. W stosunku do tych pytań orzeka się ostateczne ignorabimus. Powiada się, że przyroda nie chce ujawnić swych najgłębszych sekretów oraz, że Bóg nakreślił granice poznania, których stworzeni przez Niego ludzie nie mogą przekroczyć i poza którymi miejsce ciekawości musi zająć wiara.

Można zrozumieć, w jaki sposób pogląd taki powstał, lecz trudno pojąć, dlaczego należałoby traktować go z uznaniem i szacunkiem. Dlaczego przyroda ma być wspanialsza przez to, że nie może być w pełni poznana? Na pewno nie pragnie ona ukrywać cokolwiek celowo, ponieważ nie posiada sekretów ani nic wstydliwego. Przeciwnie, im więcej wiemy o świecie, tym bardziej możemy go podziwiać i jeśli poznamy ostateczne zasady i najogólniejsze prawa rządzące światem, to nasze uczucie podziwu i szacunku będzie nieograniczenie wielkie. Nic nie zyskuje się przedstawiając Boga jako istotę zazdrośnie kryjącą przed ludźmi najgłębszą strukturę swego tworu. W istocie rzeczy lepsza jest koncepcja Najwyższego Bytu, która nie implikuje żadnych ostatecznych granic poznania u istot, którym przyznane zostało nieograniczone pragnienie wiedzy. Istnienie absolutnego ignorabimus stanowiłoby najuciążliwszy problem dla myślenia filozoficznego. Wielkim krokiem naprzód w filozofii byłoby odrzucenie ciężaru tego zagmatwanego problemu.

Mógłby ktoś powiedzieć, że nie jest to możliwe, ponieważ niewątpliwie istnieją pytania bez odpowiedzi. Bez trudu można zadać pytanie, co do którego mamy powody, aby sądzić, że odpowiedź na nie nigdy nie będzie nikomu znana. Co robił Platon o 8-ej rano w dniu swych pięćdziesiątych urodzin? Ile ważył Homer pisząc początek Iliady? Czy po drugiej stronie księżyca można znaleźć kawałek srebra w kształcie ryby o długości trzech cali? Oczywiste jest, że niezależnie od wysiłków, ludzie nigdy nie będą znali odpowiedzi na te pytania. Lecz równocześnie wiemy, że nikt nie będzie podejmował wielkich wysiłków dla znalezienia tych odpowiedzi. Są to problemy nieważne, żaden filozof nie będzie się dręczył, żaden historyk czy przyrodnik nie będzie troszczył się o to, czy zna na nie odpowiedź, czy nie.

Mamy tu więc pewne pytania, których nierozwiązalność nie kłopocze filozofa i oczywiste jest, że istnieją powody, dla których nie może ona go niepokoić. To jest ważne. Musimy zgodzić się, że posiadamy nierozwiązalne problemy. Lecz co będzie, jeśli okaże się, że żaden z nich nie jest takim problemem, który może poważnie zająć filozofa? W takim wypadku poczułby on ulgę. Bowiem choć może być wiele rzeczy, których nie zna, to realne brzemię ignorabimus zostaje z jego ramion zdjęte. Na pierwszy rzut oka wydaje się mało prawdopodobne, aby pewne najważniejsze kwestie filozoficzne należały do klasy problemów nierozwiązalnych. Rozważmy tę sprawę starannie.

Co mamy na myśli, nazywając pytanie ważnym? Kiedy utrzymujemy, że jest ono ważne dla filozofa? Mówiąc ogólnie, wtedy, gdy jest to pytanie o zasadę, pytanie, dotyczące jakiejś istotnej cechy świata, a nie szczegółu, pytanie o strukturę świata, powszechne prawo, a nie o indywidualny fakt. Bóżnica ta może być przedstawiona jako różnica pomiędzy rzeczywistą naturą Uniwersum a przypadkową formą, w której natura ta przejawia się.

Zgodnie z tym, powody, dla których dany problem jest nierozwiązalny, mogą być dwu rodzajów. W pierwszym wypadku, niemożliwość odpowiedzi na dane pytanie może być niemożliwością zasadniczą lub jak możemy ją nazwać, logiczną niemożliwością. W drugim przypadku niemożliwość ta może być spowodowana przypadkowymi warunkami, które nie wpływają na prawo ogólne, i w takim wypadku będziemy mówić o niemożliwości empirycznej.

Jasne jest, że w przykładach danych powyżej mamy do czynienia z empiryczną niemożliwością odpowiedzi na pytania. Jest jedynie rzeczą przypadku, że ani Platon, ani żaden z jego przyjaciół nie zapisali dokładnie, co Platon robił w swe pięćdziesiąte urodziny (lub że takie zapiski zaginęły, jeśli istniały), podobnie ma się sprawa z wagą Homera i rzeczami na drugiej stronie księżyca. Zdobycie i okrążenie księżyca jest praktycznie czy technicznie niemożliwe dla człowieka i jest wysoce prawdopodobne, że zbadanie satelity naszej ziemi nigdy nie nastąpi. Lecz nie jest to zasadniczo niemożliwe. Księżyc znajduje się bardzo daleko, zwraca się zawsze tą samą stroną do ziemi, nie posiada atmosfery, w której człowiek mógłby oddychać - lecz bez trudu możemy sobie wyobrazić odmienne warunki. Powstrzymują nas od podróży na księżyc jedynie brutalne fakty, nie sprzyjający stan rzeczy, a nie żadna zasada, w myśl której pewne rzeczy są niedostępne naszej wiedzy. Nawet wtedy, jeśli  niemożliwość rozwiązania pewnych problemów jest spowodowana Prawem Natury, to będziemy mówić, że jest to niemożność jedynie empiryczna, a nie logiczna, pod warunkiem, że możemy wskazać, jakie prawo musiałoby ulec zmianie, aby problem stał się rozwiązalny. Istnienie jakiegokolwiek Prawa Natury musi być traktowane jako fakt  empiryczny, który równie dobrze mógłby być inny. Całe zainteresowanie naukowców koncentruje się na poszczególnych Prawach Natury, natomiast ogólny punkt widzenia filozofa musi być niezależny od ważności (validity) każdego z poszczególnych praw.

Jest to jeden z najważniejszych sporów filozoficznych, w którym bronię tezy, że istnieje wiele pytań, na które ze względów empirycznych nie można odpowiedzieć, lecz że nie ma żadnego rzeczywistego pytania, na które odpowiedź byłaby logicznie niemożliwa. Skoro tylko ten drugi rodzaj niemożliwości odznacza się taką samą beznadziejnością i fatalnością, które zawiera ignorabimus i które powodują, że filozofowie mówią o "Zagadce Bytu" i wpadają w rozpacz z powodu takich problemów jak "poznanie rzeczy samej w sobie" i podobnych, to uznanie mojego poglądu będzie pomocne dla tych wszystkich, którzy niepotrzebnie rozmyślają nad niedoskonałością wiedzy ludzkiej w zakresie najważniejszych problemów. Nikt nie może w sposób rozsądny narzekać na empiryczną niemożliwość poznania wszystkiego, gdyż byłoby to równoznaczne z narzekaniem, że nie możemy żyć we wszystkich czasach i we wszystkich miejscach. Nikt nie pragnie znać wszystkich faktów i nie potrzeba ich znać - rzeczywiście istotne zasady wszechświata przejawiają się wszędzie i zawsze. Nie twierdzę, oczywiście, że są one widoczne na pierwszy rzut oka, lecz można je zawsze odkryć za pomocą starannych i przenikliwych metod nauki.

Jak mogę to udowodnić? Co przekonuje nas o tym, że niemożliwość rozwiązywania pytań nigdy nie należy do pytania jako takiego, nigdy nie jest sprawą zasady, lecz zawsze jest spowodowana przypadkowymi empirycznymi warunkami, które pewnego dnia mogą ulec zmianie? Brak tu miejsca na szczegółowy dowód, wskażę tylko ogólnie, jak dochodzimy do takich wniosków.

Osiągamy to przez analizę znaczenia naszych pytań. Filozoficzne problemy, a często i inne problemy, są trudne do zrozumienia - należy zapytać, co one znaczą. Jak daje się takie wyjaśnienie? W jaki sposób wskazujemy znaczenie pytania?

Skrupulatna analiza wykazuje, że wszystkie różnorodne drogi wyjaśniania znaczenia pytania nie są niczym innymi niż opisami sposobów znajdowania odpowiedzi na to pytanie. Wszelkie wyjaśnianie czy wskazywanie znaczenia pytania sprowadza się tak czy inaczej do przepisu znajdowania na nie odpowiedzi. Zostało dowiedzione, że zasada ta ma podstawowe znaczenie dla metody nauki. Np. doprowadziła ona Einsteina, jak sam przyznaje, do odkrycia teorii względności. Może się zdarzyć, że przestrzeganie tych przepisów jest empirycznie niemożliwe (jak np. podróż dookoła księżyca), nie może być ono jednak logicznie niemożliwe. Ponieważ to, co jest logicznie niemożliwe, nie może być nawet opisane, tzn. nie może być wyrażone za pomocą słów ani innych środków komunikacji.

Słuszność tego ostatniego twierdzenia wykazuje analiza "opisu" i "wyrażenia", której nie możemy tutaj rozwijać. Przesądzając jej wynik widzimy, że żaden realny problem nie może być zasadniczo, tzn. logicznie nierozwiązalny. Gdyż logiczna niemożliwość rozwiązania problemu jest równoznaczna z niemożliwością opisania metody znalezienia jego rozwiązania, a to, jak już mówiliśmy, jest równoznaczne z niemożliwością wskazania znaczenia problemu. Tak więc pytanie nierozstrzygalne zasadniczo nie może mieć znaczenia, nie może być w ogóle pytaniem, nie jest ono niczym innym jak tylko nonsensownym zbiorem słów ze znakiem zapytania na końcu. Skoro jest logicznie niemożliwe danie odpowiedzi tam, gdzie nie ma pytania, to nie ma powodu do zdziwienia, niezadowolenia czy rozpaczy.

Wniosek ten wyjaśnimy rozważając parę przykładów. Nasze pytanie o wagę Homera posiada oczywiście znaczenie, ponieważ bez trudu możemy opisać metody ważenia ciał ludzkich (nawet poetów), innymi słowy, pojęcie wagi może być dokładnie określone. Prawdopodobnie Homer nigdy nie był ważony i uczynienie tego teraz jest empirycznie niemożliwe, gdyż nie ma już jego ciała, lecz te przypadkowe fakty nie zmieniają sensu pytania.

A weźmy problem życia po śmierci. Pytanie takie ma znaczenie, ponieważ można wskazać sposoby jego rozstrzygnięcia. Jedną z metod dowiedzenia czyjejkolwiek nieśmiertelności byłaby jego własna śmierć. Można też wskazać pewne obserwacje o charakterze naukowym, które będą podstawą zaakceptowania ostatecznej odpowiedzi. Niemożność dokonania takich obserwacji jest niemożliwością empiryczną, która nie daje podstaw do ostatecznego ignorabimus w tej kwestii.

Rozważmy teraz pytanie: "jaka jest natura czasu?" Co ono znaczy? Co zastępują słowa "natura czegoś"? Naukowiec może wynaleźć pewne sposoby wyjaśnienia, może sugerować, że pewne twierdzenia są możliwą odpowiedzią na to pytanie, lecz jego wyjaśnienie nie może być niczym innym jak tylko opisem metod sprawdzania prawdziwości odpowiedzi. Innymi słowy, nadając pytaniu znaczenie, czyni on je tym samym logicznie rozstrzygalnym, choć może nie mieć możliwości empirycznego rozwiązania. Bez takiego wyjaśnienia słowa "jaka jest natura czasu?" nie są w ogóle pytaniem. Jeśli filozof przedstawia zbiór słów tego rodzaju i zaniedbuje wyjaśnienie ich znaczenia, to nie może go dziwić brak odpowiedzi. Jest to tak, jak gdyby zapytał on "ile waży filozofia?", co wyraźnie nie jest pytaniem, a jedynie nonsensem. Pytania tego typu, co "czy możemy poznać absolut?" i im podobne należy potraktować w ten sam sposób jak "problem" natury czasu.

Wszystkie wielkie kwestie filozoficzne dyskutowane od czasów Parmenidesa po dziś dzień są dwojakiego rodzaju: albo możemy nadać im określone znaczenie metodą dokładnego wyjaśniania i definiowania i wtedy będą one w zasadzie rozwiązalne, choć mogą sprawiać naukowcom wielkie kłopoty i nie zostaną nigdy rozwiązane, ze względu na nie sprzyjające empiryczne warunki, albo nie udaje się nadać im znaczenia i wtedy nie są one w ogóle pytaniami. Żaden z tych wypadków nie jest trudny dla filozofa. Największe kłopoty powstają, gdy nie rozróżnia się tych dwu sytuacji.

strona główna