strona główna

Thomas HOBBES

ELEMENTY FILOZOFII

tłum. Czesław Znamierowski

III. O OBYWATELU

Rozdział V
O PRZYCZYNACH I POWSTANIU PAŃSTWA

1. Prawa natury nie wystarczają do zachowania pokoju, 2. Prawa natury milczą w stanie natury, 3. Zabezpieczenie tego, izby żyć można wedle praw natury, polega na zgodzie wielu. 4. Zgoda wielu nie jest dostatecznie stalą, by pokój byt trwały. 5. Dlaczego porządek u niektórych zwierząt nierozumnych stoi wyłącznie na zgodzie, a porządek u ludzi na niej samej nie stoi. 6. Do pokoju miedzy ludami potrzebna jest nie tylko zgoda, lecz również zjednoczenie. 7. Co to jest zjednoczenie. 8. W zjednoczeniu prawo wszystkich przenosi się na jednego, 9. Co to jest państwo. 10. Co to jest osoba państwa, 11. Co to znaczy mieć władzę najwyższą i co to jest poddany, 12. Dwa rodzaje społeczności państwowych, społeczność naturalna i ustanowiona.

1. Oczywiste jest samo przez się, iż działania ludzkie powstają z woli człowieka, akt woli zaś wypływa z nadziei i strachu, tak iż ilekroć wydaje się, że większe dobro czy też mniejsze zło powstanie dla działającego z pogwałcenia praw niż z ich przestrzegania, to ludzie rozmyślnie łamią prawo. Nadzieja więc, jaką ma każdy człowiek na bezpieczeństwo i zachowanie swego istnienia, jest w tym, iż będzie mógł własnymi siłami i sposobami wyprzedzić swego bliźniego i zdobyć lepszą pozycję niż bliźni, bądź otwarcie, bądź podstępem. Stąd rozumie się, iż prawa naturalne nie od razu, skoro zostaną poznane, dają każdemu warunki bezpieczeństwa, w których by mógł tych praw przestrzegać; stąd też, póki nie ma gwarancji, że inni ludzie nie będą na niego nastawać, każdy zachowuje pierwotne prawo stwarzania sobie bezpieczeństwa wszelkimi sposobami. jakimi zechce i będzie mógł, to znaczy prawo do wszystkiego, czyli prawo wojny; do przestrzegania zaś prawa naturalnego wystarcza, iżby człowiek był w intencji swojej gotów przyjąć pokój, gdzie go można osiągnąć.

2. Utarta jest i znana prawda, że przy szczęku oręża milkną prawa; i prawdą jest to nie tylko co się tyczy praw państwowych, lecz również co się tyczy prawa naturalnego, jeśli będziemy je odnosili do działań, nie zaś do postawy wewnętrznej (rozdział III, artykuł 27). I wojnę taką należy rozumieć w ten sposób, iż jest to wojna wszystkich przeciw wszystkim, co jest stanem czystym natury; lecz niemniej nawet w wojnie narodu przeciwko narodowi zazwyczaj zachowywana była pewna miara. Było też w czasach dawnych urządzeniem życiowym i jak gdyby pewnego rodzaju sposobem zdobywania środków do życia to, co Grecy nazywali ληστριχή, czyli żyć z rozboju. To nie było ani sprzeczne z prawem natury w owym stanie rzeczy, ani nie odbierało dobrej sławy tym, którzy to praktykowali odważnie, lecz bez okrucieństwa. I ludzie ci mieli zwyczaj, rabując inne rzeczy, pozostawiać rabowanym życie i nie zabierać wołów od pługa ani też wszelkich narzędzi rolniczych. Tego jednak nie należy rozumieć tak, jak gdyby tych ludzi do tego zmuszało prawo natury: czynili to ze względu na swoją dobrą sławę i z obawy, by ich nie pomawiano o zbytnie okrucieństwo.

3. Tak więc do zachowania pokoju konieczne jest przestrzeganie w praktyce prawa naturalnego; do tego zaś przestrzegania prawa naturalnego konieczne jest bezpieczeństwo. Wobec tego należy rozważyć, co może dać takie bezpieczeństwo. Dla tego celu nie można wymyślić żadnej innej rzeczy poza tym, że każdy człowiek zgromadzi sobie należną pomoc, dzięki której napad jednego człowieka na innego stanie się tak dalece ryzykowny i niebezpieczny, iż każdy będzie uważał, że korzystniej dla niego będzie powściągnąć ręce, niż walczyć. Otóż tu jest przede wszystkim oczywiste, że porozumienie dwóch czy trzech ludzi takiego bezpieczeństwa bynajmniej nie może zapewnić, a to dlatego, że wystarczy, iżby przeciwnik zdobył o jednego człowieka lub o paru ludzi więcej, a osiągnie pewne i niewątpliwe zwycięstwo, co doda mu odwagi do napaści. Tak więc dla osiągnięcia tego bezpieczeństwa, jakiego poszukujemy, konieczną jest rzeczą, iżby liczba tych, którzy łączą się ku wzajemnej pomocy, była tak duża, iżby przyłączenie się do wroga niewielkiej liczby ludzi nie przeważało wyraźnie jego szans zwycięstwa.

4. A dalej, bez względu na to, jaka byłaby liczba tych, którzy się wiążą ze sobą dla obrony, jeśli nie dojdzie między nimi do zgody co do tego, jak najlepiej się bronić, i jeśli każdy z nich będzie na swój sposób z sił własnych czynić użytek, to nic nie osiągną. Ci ludzie bowiem, odmiennie patrząc na rzeczy, będą dla siebie wzajemnie przeszkodą. I jeśli nawet w jednej akcji działać będą dostatecznie zgodnie pod wpływem nadziei na zwycięstwo czy na zdobycz, czy też na zemstę, to przecież później wskutek odmienności umysłów i poglądów albo też wskutek obłudy i zawiści, z jaką ludzie walczą między sobą z natury rzeczy, związek między nimi tak dalece zostanie rozerwany, iż nie zechcą ani dawać sobie wzajemnie pomocy, ani też zawrzeć ze sobą pokoju, o ile nie zostaną do tego zmuszeni jakąś wspólną obawą. Stąd wynika, że zgoda wielu (która polegała jedynie na tym, iż wszyscy kierowali swoje działania ku temu samemu celowi, a mianowicie ku wspólnemu dobru), to znaczy zrzeszenie, które ma na celu jedynie pomoc wzajemną, nie daje uczestnikom porozumienia, czyli sojusznikom tego bezpieczeństwa, jakiego szukamy, a jakie jest potrzebne, by ci ludzie mogli zachowywać między sobą w praktyce prawa natury, o których mówiliśmy powyżej. Trzeba więc poza tym jeszcze czegoś, by ten, kto raz zgodził się na pokój i na pomoc wzajemną ze względu na dobro wspólne, później nie odstąpił znów od tej zgody, gdy jakieś jego dobro prywatne okaże się różne od dobra wspólnego. Trzeba mianowicie, żeby go od tego powstrzymywał strach.

5. Do stworzeń, które nazywa społecznymi, Arystoteles zalicza nie tylko człowieka, lecz również wiele innych zwierząt, jak na przykład mrówkę, pszczołę i tak dalej, które to zwierzęta, choć nie posiadają rozumu, z którego pomocą mogłyby zawierać pakty i poddawać się jakiemuś rządowi, to przecież przez to, iż w działaniach swoich są ze sobą zgodne, to znaczy: chcą tego samego i unikają tego samego, tak kierują te działania ku wspólnemu celowi, iż ich zrzeszenie nie jest wystawione na żadne bunty. Niemniej zrzeszenia tych zwierząt nie są państwami i wobec tego samych tych zwierząt nie należy nazywać społecznymi, jako że porządek społeczny u nich jest tylko zgodnością woli. Wola wielu istot zwraca się tu zgodnie ku jednemu celowi, lecz nie jest to jedna wola (jakiej potrzeba w państwie). To prawda, że u tych stworzeń, kierujących się w życiu jedynie zmysłami i pożądaniem, ta zgodność usposobień jest tak trwała, iż nie potrzeba do niej, i co za tym idzie, do tego, by między nimi zachowany był pokój, niczego więcej poza ich naturalną dążnością. U ludzi natomiast rzecz się ma inaczej. Albowiem, po pierwsze, pomiędzy ludźmi jest walka o zaszczyty i godności, między zwierzętami zaś jej nie ma. Stąd nienawiść i zawiść, z których rodzi się bunt i wojna między ludźmi, jakich nie ma między zwierzętami. A po wtóre, dążności przyrodzone pszczół i istot podobnych są zgodne ze sobą i skierowane ku dobru wspólnemu, które u nich nie różni się od dobra prywatnego; człowiek natomiast nie uznaje za dobro niemal żadnej rzeczy, która by posiadacza jakoś nie wyróżniała i nie wywyższała wśród tych, którzy jej nie posiadają. Po trzecie, zwierzęta, które nie posiadają rozumu, nie widzą braków ani też nie wydaje się im, że widzą, w zarządzaniu ich wspólnymi sprawami; w gromadzie ludzkiej natomiast jest bardzo wielu, którzy uważają, iż więcej rozumieją niż inni, i wobec tego starają się wprowadzić rzeczy nowe. Przy tym różni nowatorzy chcą odnawiać rzeczy na różne sposoby, a stąd niezgoda i wojna domowa. Po czwarte, nierozumne zwierzęta, choć mogą używać w pewnej mierze głosu, by dawać znak między sobą o swoich wzruszeniach, to przecież brak im tej umiejętności posługiwania się słowem, która jest nieodzowna, by wywoływać poruszenia duszy, i dzięki której na przykład to, co jest dobre, przedstawia się umysłowi jako lepsze, a co jest złe, jako gorsze niż jest w rzeczy samej. Mowa zaś ludzka jest jak gdyby trąbą pobudzającą do wojny i buntu; oto na przykład mówi się, że Perykles mowami swoimi grzmiał, rzucał błyskawice i poruszał całą Grecję. Po piąte, zwierzęta nie rozróżniają bezprawia od szkody. Stąd też, póki im jest dobrze, nie oskarżają swych współtowarzyszy. Między ludźmi zaś ci są najbardziej uciążliwi dla społeczności, którzy mają najwięcej czasu wolnego: ci wtedy dopiero zazwyczaj walczą o godności publiczne, gdy już odnieśli zwycięstwo w walce z głodem i chłodem. Wreszcie, zgodność tamtych stworzeń jest naturalna, zgodność zaś ludzi opiera się na paktach, to znaczy jest sztuczna; nie należy się więc dziwić, jeśli ludziom potrzeba czegoś więcej, by żyli w spokoju. Tak więc zgodność, czyli społeczność zawiązana bez jakiejś wspólnej nad nią władzy, która by rządziła jednostkami grozą kary, nie wystarcza do stworzenia bezpieczeństwa, jakie jest niezbędne, by realizować w praktyce sprawiedliwość naturalną.

6. Ponieważ więc dążenie wielu ludzi do jednego celu nie wystarcza dla zachowania pokoju i dla trwałej obrony, przeto jest konieczne, by w tych rzeczach, które są nieodzowne do pokoju i obrony, jedna była wola wszystkich. Tego zaś nie można osiągnąć, jeśli każdy człowiek nie podporządkuje swej woli jakiejś jednej woli, a mianowicie woli jednego człowieka albo woli jednego zgromadzenia, w ten sposób, iżby za wolę wszystkich razem i każdego z osobna uznawane było to, co postanowi ten człowiek czy to zgromadzenie w tych rzeczach, które są nieodzowne dla wspólnego pokoju. Zgromadzeniem zaś nazywam zebranie wielu ludzi rozprawiających o tym, co należy czynić, czy też czego czynić nie należy ze względu na wspólne wszystkim dobro.

7. Podporządkowanie woli wszystkich ludzi woli jednego człowieka czy też woli jednego zgromadzenia dokonuje się wtedy, gdy każdy z nich zobowiązuje się paktem w stosunku do każdego z pozostałych, iż nie będzie się sprzeciwiał woli tego człowieka czy też tego zgromadzenia, któremu się podporządkował. To znaczy: zobowiązuje się, że nie będzie się sprzeciwiał, jeśli ten człowiek czy to zgromadzenie używać będzie swych środków i sił przeciw komukolwiek z pozostałych ludzi (przyjmuje się bowiem, iż każdy zachowuje prawo stosowania obrony przed przemocą). To podporządkowanie nazywa się zjednoczeniem. Przy tym za wolę zgromadzenia uważa się to, co jest wolą większości tych ludzi, z jakich składa się zgromadzenie.

8. Sama wola nie jest czymś dowolnym, lecz tylko jest czynnikiem powodującym działania dowolne (nie chcemy wszak chcieć, lecz chcemy czynić); i wobec tego wola bynajmniej nie może być przedmiotem namysłu i paktów. Niemniej ten, kto podporządkowuje swoją wolę woli innego człowieka, przenosi na tego drugiego prawo rozporządzania swymi siłami i władzami. Jeśli więc i wszyscy inni podporządkują się tak samo, to ten, komu się podporządkują, takie będzie miał siły, że obawą przed nimi będzie mógł trzymać w jedności i zgodzie wolę poszczególnych jednostek.

9. Tak powstałe zjednoczenie nazywa się państwem, czyli społecznością państwową, również i osobą państwową: skoro bowiem jedna tu jest wszystkich wola, społeczność tę należy uważać za jedną osobę; i jednym mianem należy ją wyróżniać i rozpoznawać jako różną od wszystkich poszczególnych ludzi, jako posiadającą swoje własne uprawnienia i rzeczy własne. Tak więc ani żaden obywatel z osobna, ani wszyscy razem (wyłączając tego, którego wola jest uważana za wolę wszystkich) nie mogą być uważani za państwo. Tak więc państwo (że je zdefiniujemy) jest jedną osobą, której wolę należy na podstawie paktów zawartych między wieloma ludźmi uważać za wolę tych wszystkich ludzi, iżby mogła ona posługiwać się siłami i władzami poszczególnych jednostek dla wspólnego pokoju i wspólnej obrony.

10. Choć każde państwo jest osobą publiczną, to przecież nie każda osoba publiczna jest państwem. Może się bowiem zdarzyć, że pewna liczba obywateli za pozwoleniem swego państwa zrzeszy się w jedną osobę dla prowadzenia pewnych spraw. Takie zrzeszenia będą już osobami publicznymi; na przykład stowarzyszenia kupców oraz różnorakie inne zrzeszenia, które nie są przecież państwami, jako że nie podporządkowały się woli zrzeszenia po prostu i we wszelkich rzeczach, lecz tylko co do pewnych rzeczy wyznaczonych przez państwo; przy tym w ten sposób, iż każdemu z członków tego zrzeszenia wolno jest prowadzić spór z samym tym ciałem zbiorowym, co obywatelowi nie jest dozwolone przeciw państwu. Tego rodzaju więc stowarzyszenia osobami publicznymi podporządkowanymi państwu.

11. W każdym państwie ten człowiek czy też to zgromadzenie, którego woli podporządkowały wolę swoją jednostki (tak jak to było powiedziane), posiada, jak to się mówi, najwyższą moc, czyli najwyższą, władzę, czyli panowanie. Ta moc i to uprawnienie do rozkazywania polega na tym, że każdy z obywateli przeniósł na tego człowieka czy też na to zgromadzenie całą swoją siłę i moc. A uczynić to, to nic innego, niż zrzec się uprawnienia swego do oporu (jako że nikt nie może przenieść swojej mocy i siły na innego w sposób naturalny). Każdy z obywateli nazywa się poddanym tego, który ma najwyższą władzę, podobnie jak również poddanym jest każda osoba publiczna podporządkowana.

12. Z tego, co powiedziane poprzednio, dość jasne jest, w jaki sposób i w jakim stopniowaniu liczne osoby naturalne zespoliły się pod wpływem wzajemnej obawy i troski o zachowanie swego życia w jedną osobę publiczną, którą nazwaliśmy państwem. Przy tym ci, którzy z powodu obawy podporządkowują się innemu człowiekowi, podporządkowują się bądź właśnie temu, kogo się obawiają, bądź też komuś innemu, komu ufają, że da im opiekę i obronę. Na pierwszy sposób czynią zwyciężeni w wojnie, by ich nie zabito; na drugi zaś ci, którzy jeszcze nie są zwyciężeni, by ich nie zwyciężono. Pierwszy sposób ma początek w mocy przyrodzonej i można go nazywać naturalnym źródłem państwa; drugi zaś bierze początek w intencji i decyzji tych, którzy się że sobą wiążą, i to źródło państwa leży w ustanowieniu. Stąd dwarodzaje państw: jedno państwo naturalne, które też ma władzę ojcowską i despotyczną, drugie zaś powstaje z ustanowienia i można je też nazywać politycznym. W pierwszym władca zdobywa sobie obywateli z własnej swej woli; w drugim obywatele własną decyzją nakładają sami na siebie panowanie bądź jednego człowieka, bądź zgromadzenia ludzi, dając mu władzę najwyższą. Na pierwszym miejscu omówimy tu państwo ustanowione, a następnie naturalne.