strona główna

Thomas HOBBES

ELEMENTY FILOZOFII

tłum. Czesław Znamierowski

I. O CIELE

Rozdział VI
O METODZIE

1. Definicje metody i nauki. 2. Lepiej jest wiadome, co to są rzeczy jednostkowe, niż co to są powszechniki; przeciwnie, lepiej jest wiadome, dlaczego są powszechniki, czyli jakie są ich przyczyny, niż dlaczego są rzeczy jednostkowe. 3. Co chcą wiedzieć ludzie, którzy filozofują. 4. Cześć pierwsza, w której zostają ustalone zasady, jest czysto analityczna. 5. Przyczyny najbardziej powszechne w każdym rodzaju są znane same przez się. 6. Jaka jest metoda, która od ustalonych pierwszych zasad prowadzi prosto do wiedzy. 7. Metoda nauki o państwie, podobnie jak i nauk przyrodniczych, prowadzi od danych zmyślonych do pierwszych zasad nauki. To jest metoda analityczna; ta zaś, która prowadzi od pierwszych zasad wstecz, jest syntetyczna. 8. Metoda badania, czy rzecz dana jest materią, czy akcydensem. 9. Metoda badania, czy akcydens jest w tym, czy innym przedmiocie. 10. Metoda badania przyczyny danego skutku, 11. Słowa służą badaniu odkrywczemu jako oznaki, w dowodzie zaś są słowami znaczącymi. 12. Metoda dowodzenia jest syntetyczna. 13. Tylko definicje są zdaniami ogólnymi pierwszymi. 14. Natura definicji i jej definicja. 15. Własności definicji, 16. Natura dowodu. 17. Własności dowodu i porządek tego, co ma być dowodzone. 18. Wady dowodu. 19. Dlaczego na tym miejscu nie można rozważać wywodów analitycznych, jakie dają geometrowie.

1. Ażeby poznać metodę filozofii, trzeba sobie przypomnieć definicję filozofii. Tę zaś podaliśmy powyżej (rozdz. I, art. 2) w ten sposób: filozofia jest to poznanie zdobyte poprawnym rozumowaniem, dotyczące zjawisk czy ich skutków dostrzegalnych, oparte na rozumieniu ich przyczyn czy też sposobów powstania; oraz poznanie rzeczywistego czy też możliwego sposobu powstania, na podstawie poznania widomego skutku. Jest więc metoda filozofowania najkrótszym sposobem badania skutków na podstawie poznanych przyczyn albo też przyczyn na podstawie poznanych skutków. Mówimy zaś, że znamy jakiś skutek wówczas, gdy znamy jego przyczyny i gdy wiemy, w jakiej są rzeczy, i w jakiej rzeczy przyczyny te wywołują skutek, a wreszcie, w jaki sposób to czynią. Tak więc wiedza dotyczy przyczyn, czyli τοΰ διότι; wszelki inny rodzaj poznania, który nazywa się poznaniem τοΰ ότι, jest doznaniem zmysłowym albo też pozostałym po takim doznaniu wyobrażeniem czy też przypomnieniem.
    Tak więc pierwszymi początkami wszelkiej wiedzy są obrazy zmysłowe i odtworzone w wyobraźni, o których z natury rzeczy wiemy, czym one są; dlaczego zaś są, czyli z jakich wypływają przyczyn, to poznać można drogą rozumowania, które polega (jak powiedzieliśmy powyżej rozdz. I, art. 2) na łączeniu i dzieleniu, czyli rozkładaniu. Tak więc wszelka metoda, za której pomocą badamy przyczyny rzeczy, jest bądź składaniem, bądź rozkładaniem, bądź też częściowo składaniem, a częściowo rozkładaniem. Zazwyczaj ta, która rozkłada, nazywa się analityczna; ta zaś, która składa, nazywa się syntetyczna.

2. Wszelkiej metodzie właściwe jest to, iż przechodzi od rzeczy znanych do nieznanych: jest to oczywiste na podstawie przytoczonej powyżej definicji filozofii. Gdy poznajemy zmysłami, całość zjawiska jest lepiej znana niż jakakolwiek jego część. Tak na przykład, gdy widzimy człowieka, to pierwej mamy dane czy też lepiej znane pojęcie, czy ideę całkowitą człowieka, niż idee szczegółowe rzeczy posiadającej kształt, ożywionej i rozumnej; to znaczy pierwej widzimy całego człowieka i poznajemy, co to jest, niż zwracamy umysł na owe rzeczy szczegółowe. Tak więc, gdy chcemy poznać το ότι, czyli co to jest, rozpoczynać trzeba od idei całości. Przeciwnie, gdy chodzi o poznanie τοΰ διότι, czyli o poznanie przyczyn, to znaczy w naukach, lepiej znane są przyczyny części niż całości. Przyczyna całości bowiem składa się z przyczyn części; a z konieczności rzeczy trzeba wcześniej poznać składniki niż rzecz złożoną. Przez części rozumiem na tym miejscu nie części samej rzeczy, lecz części jej natury; tak na przykład przez części człowieka rozumiem nie głowę, ramiona, barki i tak dalej, lecz kształt, wielkość, ruch, doznawanie wrażeń, myślenie i rzeczy podobne, które są akcydensami i które, złożone razem, składają się na całość natury człowieka, nie zaś jego postaci jako bryły. I na tym właśnie polega to, o czym się mówi potocznie, że jedne rzeczy są lepiej znane dla nas, inne zaś lepiej znane z natury. Nie myślę bowiem, iżby ci, którzy tak rozróżniają, uważali, że jest coś takiego, co jest znane naturze, choć nie jest znane żadnemu człowiekowi. Trzeba więc rozumieć, że lepiej znane dla nas są dane naszych zmysłów, z natury zaś lepiej znane jest to, co zdobywa rozum; i w ten sposób całości są dla nas lepiej znane niż części, to znaczy: dla nas lepiej znane są te rzeczy, które mają nazwy mniej ogólne (które dla zwięzłości nazywamy jednostkowymi), niż te, które mają nazwy bardziej ogólne (które nazwiemy ogólnymi); mówi się też zazwyczaj, że przyczyny części z natury są lepiej znane niż przyczyna całości, to znaczy, że lepiej znane są rzeczy ogólne niż szczegółowe.

3. Ludzie, którzy filozofują, szukają bądź po prostu, czyli w sposób nieokreślony, wiedzy, to znaczy: chcą wiedzieć, ile tylko można, nie stawiając sobie żadnego określonego pytania; bądź też szukają przyczyny pewnego określonego zjawiska; bądź wreszcie chcą co najmniej znaleźć coś określonego, na przykład znaleźć, jaka jest przyczyna światła, ciepła, ciążenia, danego określonego kształtu czy też rzeczy podobnych; bądź, dalej, chcą wiedzieć, jakiej rzeczy przysługuje pewna określona własność; bądź znów, jaka własność spośród wielu innych własności najlepiej prowadzi do skutku, który chcą osiągnąć; bądź wreszcie, w jaki sposób dane przyczyny poszczególne związać należy, iżby wytworzyć pewien skutek. Ze względu na tę różnorodność celów tak stawianych trzeba posługiwać się to metodą analityczną, to syntetyczną, to jedną i drugą.

4. Wiedza polega na możliwie najszerszej znajomości przyczyn, dzięki którym mogą powstawać wszelkie rzeczy; przyczyny zaś wszystkich poszczególnych rzeczy składają się z przyczyn rzeczy ogólnych, czyli prostych. A wobec tego ci, którzy szukają wiedzy po prostu, z konieczności muszą najpierw poznać przyczyny własności ogólnych, czyli tych, które są wspólne wszystkim ciałom, to znaczy: wszelkiej materii, a później dopiero przyczyny rzeczy poszczególnych, to znaczy: własności, jakimi jedna rzecz różni się od innych. A znów, nim będzie można poznać przyczyny tych własności ogólnych, należy uprzednio poznać, co to są same te własności ogólne. Te własności ogólne, jako że zawierają się w naturze rzeczy poszczególnych, trzeba wydobywać przy pomocy rozumowania, to znaczy: przez analizę. Niechaj przykładem będzie jakiekolwiek pojęcie, czyli idea rzeczy poszczególnej, na przykład kwadratu. Kwadrat sprowadzi się do płaszczyzny ograniczonej liniami i kątami prostymi, w określonej ilości i równymi. Mamy więc tutaj te własności ogólne, czyli przysługujące wszelkiej materii, a mianowicie: linię, płaszczyznę (która obejmuje powierzchnię), ograniczenie, kąt, prostość i równość; jeśli teraz znajdziemy przyczyny czy też sposoby powstawania tych własności, to powiążemy je w przyczynę, która daje kwadrat. Jeśli zaś znów ktoś zatrzyma się na pojęciu złota, to drogą analizy zjawią się idee ciała stałego, widzialnego, ciężkiego (to znaczy: dążącego do środka ziemi, czyli poruszającego się z góry na dół) i wielu innych rzeczy bardziej ogólnych niż samo złoto, przy czym te rzeczy ogólne mogą być znów analizowane dalej, póki nie dojdzie się do najbardziej ogólnej. W ten sposób rozkładając coraz to co innego, poznamy, jakie to są te własności, których przyczyny z osobna poznawszy i złożywszy, poznajemy przyczyny rzeczy poszczególnych. Tak więc dojdziemy do konkluzji, że metoda badania ogólnych pojęć rzeczy jest czysto analityczna.

5. Przyczyny własności ogólnych (tych, które w ogóle mają jakieś przyczyny) są oczywiste same przez się, czyli (jak ludzie mówią) są znane z natury, tak iż nie potrzeba tu w ogóle żadnej metody. Albowiem powszechna ich wszystkich przyczyna jest jedna, a mianowicie ruch. Bo i kształtów wszelkich różnorodność powstaje z różnorodności ruchów, dzięki którym się tworzą; i nie można wyobrazić sobie, by ruch miał inną przyczynę niż jakiś inny ruch; i różnorodność rzeczy postrzeganych zmysłami, jak na przykład barw, dźwięków, smaków oraz temu podobnych, nie ma innej przyczyny niż ruch ukryty częściowo w rzeczach, które działają na tych, co doznają wrażeń, częściowo zaś w samych tych osobach; przy tym ruch ten ukryty jest w ten sposób, że oczywiste jest, iż ruch jakiś zachodzi, chociaż nie można bez pomocy rozumowania poznać, jaki to jest ruch. Choć bowiem dla większości ludzi potrzeba jakiegoś pokazu, iżby zrozumieli, że zmiana polega na ruchu, to przecież nie wypływa to z niejasności rzeczy (tego bowiem, że jakaś rzecz wyszła ze swego dotychczasowego stanu albo że zmienił się jej ruch, nie można pojąć inaczej, niż przyjmując inny ruch za przyczynę), lecz stąd, że przesądy zaszczepione przez nauczycieli popsuły naturalny bieg myślenia, albo też stąd, że ludzie w ogóle nie posługują się rozumowaniem, by szukać prawdy.

6. Tak więc, poznawszy własności ogólne oraz ich przyczyny (które są pierwszymi zasadami poznania τοΰ διότι), mamy przede wszystkim ich definicje (które nie są niczym innym, niż rozwinięciem naszych pojęć najprostszych). Kto bowiem należycie rozumie, na przykład, co to jest miejsce, ten nie może nie znać definicji, mocą której miejscem jest przestrzeń, jaką dane ciało całkowicie wypełnia i zajmuje. Kto zaś pojmuje, co to jest ruch, ten nie może nie widzieć, że ruch jest opuszczaniem jednego miejsca i zajmowaniem innego. Dalej mamy sposoby powstawania tych własności ogólnych, czyli opisy; na przykład to, że linia powstaje z ruchu punktu, powierzchnia z ruchu linii, jeden ruch z innego ruchu, i tak dalej. Pozostaje tylko zbadać, jaki ruch wywołuje jakie skutki; na przykład, jaki ruch tworzy linię prostą, a jaki kolistą; jaki ruch pcha naprzód, a jaki ciągnie i po jakiej drodze; jaki ruch sprawia, iż rzecz widziana czy słyszana coraz to inaczej jest widziana i słyszana, i tak dalej. Metoda takiego badania polega na składaniu, czyli jest syntetyczna. Najpierw bowiem trzeba tu zobaczyć, jaki skutek daje ciało poruszane, jeśli w nim nie rozważa się nic innego poza samym ruchem; okazuje się od razu, że ciało poruszające się daje linię, czyli długość; następnie rozważamy, co uczyni ciało długie, jeśli się będzie poruszało: okaże się, że powstanie stąd powierzchnia; następnie rozważymy w podobny sposób, co wypływa z ruchu po prostu; dalej, w podobny sposób dodając ruchy tego rodzaju, mnożąc je, odejmując i dzieląc, rozważymy, jakie skutki stąd powstaną, jakie figury i jakie ich własności. A z tego rozważania powstała ta część filozofii, która nazywa się geometrią.
    Po rozważeniu tego, co powstaje z ruchu prostego, następuje rozważanie tego, co ruch jednego ciała wywołuje w innym ciele i dlaczego możliwe jest, iżby ruch zachodził w poszczególnych częściach ciała tak, iż ono jako całość nie zmienia swego miejsca. Najpierw należy tu zbadać, jak jeden ruch wywołuje inny ruch jako całość. To znaczy: trzeba zbadać, po jakiej drodze i z jaką szybkością poruszać się będzie jakieś ciało, które dotychczas pozostaje w spokoju albo już się pewnym ruchem porusza, gdy inne je uderzy; i dalej, jaki ruch wywoła ten drugi ruch w trzecim ciele, i tak dalej. Na takim rozważaniu polega ten dział filozofii, który traktuje o ruchu.
    Na trzecim miejscu przedmiotem badania stanie się to, co powstaje z ruchu części; na przykład, na czym polega to, iż te same rzeczy przedstawiają się zmysłom nie jako te same, lecz jako zmienione. Tak więc na tym miejscu badane są jakości zmysłowe, takie jak: światło, barwa, przezroczystość, ciemność, dźwięk, zapach, smak, ciepło, zimno i temu podobne. Tych własności nie można poznać nie znając przyczyny samego doznawania zmysłowego; a wobec tego rozważanie przyczyn widzenia, słyszenia, wąchania, smakowania i dotykania zajmie miejsce trzecie, jakości zaś, przed chwilą wymienione, oraz wszelkie ich zmiany trzeba będzie przenieść na miejsce czwarte; i te dwa rozważania wypełniają ten dział filozofii, który nazywa się fizyką. Te cztery działy obejmują w filozofii naturalnej wszystko, cokolwiek można wyjaśnić drogą dowodu, we właściwym tego słowa znaczeniu. Jeśli zaś trzeba będzie wskazać szczegółowo przyczynę zjawisk natury, na przykład tego, jakie są ruchy i jakie własności ciał niebieskich oraz ich części, to rozumowanie tych rzeczy dotyczące oprze się na wymienionych już działach nauki albo też w ogóle nie będzie rozumowaniem, lecz niepewnym domysłem.
    Od fizyki przejść trzeba do nauki o moralności, w której rozważa się poruszenia duchowe, a mianowicie dążenie ku czemuś, pożądanie, wstręt, miłość, życzliwość, nadzieję, strach, gniew, emulację, zawiść i temu podobne, oraz to, jakie są przyczyny tych poruszeń i jakich rzeczy te poruszenia same są przyczynami. Te sprawy należy rozważać po fizyce, dlatego że ich przyczyny tkwią w ujmowaniu zmysłowym i wyobrażeniu, które są przedmiotem rozważania w fizyce. Wszystkie te rzeczy należy badać w tym porządku, jak powiedziałem; a to dlatego, że zjawisk fizycznych nie można poznać nie znając ruchu, który zachodzi w najdrobniejszych częściach ciał, takiego zaś ruchu tych części poznać nie można nie wiedząc, jakie skutki wywołuje ruch jednego ciała w innym ciele; a tego z kolei nie można poznać nie wiedząc, jakie skutki wywo��uje ruch po prostu. To, jak i w jakim stopniu rzecz jakaś ukazuje się zmysłom, to w każdym przypadku wyznaczone jest przez ruchy złożone, z których każdy ma pewien stopień prędkości i pewną określoną drogę. A stąd trzeba na pierwszym miejscu badać drogi ruchów po prostu (na czym polega geometria), następnie drogi ruchów, które tworzą figury i które są widoczne, wreszcie drogi ruchów wewnętrznych i niewidzialnych (które badają fizycy). Próżno więc zajmują się badaniami w filozofii naturalnej ci, co nie biorą za początek swych badań geometrii; i ci, którzy o tej filozofii piszą i rozprawiają, geometrii nie znając, nadużywają cierpliwości swych czytelników i słuchaczy.

7. Filozofia społeczna tak się wiąże z moralną, że można ją przecież od tamtej oddzielić. Albowiem przyczyny poruszeń duchowych poznaje się nie tylko na drodze rozumowania, lecz również każdy człowiek poznaje własne swoje poruszenia ze swej obserwacji. Stąd nie tylko ci, którzy metodą syntetyczną od pierwszych zasad filozofii raz już doszli do nauki o pożądaniach i poruszeniach duchowych, idąc dalej tą samą drogą napotkają przyczyny, które sprawiają w sposób konieczny, iż muszą powstawać państwa; i nie tylko oni zdobędą wiedzę o prawie natury, o obowiązkach obywatelskich i o wszelkich rodzajach państwa oraz o tym, jakie uprawnienia należą się państwu, o wszystkich wreszcie innych rzeczach, jakie wchodzą do filozofii społecznej. Zasady bowiem polityki polegają na poznaniu poruszeń duchowych, znajomość zaś poruszeń duchowych opiera się na wiedzy o doznawaniu zmysłowym i myśleniu. Ale również i ci, którzy nie poznali wcześniejszego działu filozofii, a mianowicie geometrii i fizyki, mogą dojść przecież do podstawowych zasad filozofii społecznej metodą analityczną. Gdy oto zostanie przedłożone jakieś zagadnienie, na przykład: czy dane działanie jest sprawiedliwe, czy też niesprawiedliwe, to rozkładamy owo sprawiedliwe na działanie i na sprzeczne z prawem, a zaś pojęcie prawa rozkładamy z kolei na nakaz tego, kto może wywrzeć przymus, moc zaś tę wywarcia przymusu z kolei sprowadzamy do woli tych ludzi, którzy moc taką ze względu na zabezpieczenie pokoju tworzą. I w ten sposób dochodzi się do tego wreszcie, iż takie są ludzi pożądliwości i poruszenia ducha, że gdyby ich nie zmuszała jakaś moc i władza, to zwalczaliby się wzajemnie w wojnach: o tym może się przekonać każdy, badając własne doświadczenie wewnętrzne. Tak więc od tego punktu można iść dalej drogą syntezy, by rozstrzygnąć, czy działanie dane jakiegoś człowieka jest słuszne, czy niesłuszne. Z tego już, cośmy powiedzieli, wypływa w sposób oczywisty, że dla tych, którzy szukają po prostu wiedzy, nie mając przed sobą żadnego określonego zagadnienia, metodą filozofowania jest w części metoda analityczna, w części zaś syntetyczna; a mianowicie analityczna od punktu wyjścia w danych zmysłowych aż do wykrycia zasad, dalej zaś syntetyczna.

8. Gdy szukamy przyczyny jakiegoś określonego zjawiska czy też skutku, to zdarza się nam nieraz, iż nie wiemy, czy rzecz owa, której przyczyny szukamy, jest materią, czyli ciałem, czy też jakąś własnością ciała. Gdy w geometrii szukamy przyczyny jakiejś wielkości czy też proporcji, czy kształtu, to wiemy z pewnością, że te rzeczy, a mianowicie wielkość, proporcja i kształt są własnościami. Ale już w fizyce, tam gdzie chodzi o przyczyny zjawisk postrzegalnych zmysłami, które wysuwają się na miejsce samych rzeczy, jakich są obrazami, i które większość ludzi bierze za rzeczy same, rozstrzygnięcie nie jest tak łatwe. Zwłaszcza gdy chodzi o obrazy wzrokowe. Tak na przykład, gdy ktoś patrzy na słońce, to istnieje dla niego pewna idea jasna o wielkości jednej stopy (w średnicy). I to właśnie nazywa on słońcem, choćby wiedział, że słońce naprawdę jest znacznie większe. Podobnie nieraz widzimy jakiś obraz z dużej odległości jako okrągły, z bliska zaś jako kwadrat. Słusznie więc można mieć wątpliwość, czy ów obraz jest materią, czyli jakimś ciałem fizycznym, czy też jakąś własnością ciała. Tego rodzaju zagadnienie badać należy metodą następującą. Należy porównać cechy materii i własności (akcydensu), które uprzednio znaleźliśmy metodą syntetyczną w definicjach tych rzeczy, z samą ideą; i jeśli tej idei przysługują cechy ciała, czyli materii, to jest ona sama ciałem; jeśli zaś nie przysługują, to jest własnością (akcydensem). Tak więc, jeśli ta idea powstaje, znika, wzmaga się, zmniejsza i porusza wedle naszej woli, podczas gdy materia nie może za naszą sprawą ani powstać, ani zginąć, ani się zwiększyć, ani zmniejszyć, ani też zmienić miejsca, to z pewnością nie jest to materia, lecz własność. Tak więc metoda owa jest syntetyczna.

9. Czasem może powstawać wątpliwość, gdy chodzi o rzecz, której przysługuje poznana własność. Tak w poprzednim przykładzie można mieć wątpliwość, do jakiej to rzeczy należy ów blask i owa wielkość pozorna słońca. A wówczas badanie będzie się odbywało w sposób następujący; po pierwsze podzielimy całą materię na części, a mianowicie na rzecz rozważaną, na środowisko i na samą osobę doznającą wrażeń, albo też w jakiś inny sposób, który będzie się zdawał najbardziej przystosowany do rozważanej sprawy; następnie należy zbadać poszczególne części zgodnie z definicją rzeczy, której przysługuje dana własność; to, co nie jest zdolne posiadać ową własność, należy odrzucić; tak na przykład, jeśli na podstawie jakiegoś słusznego rozumowania ustaliłoby się, że słońce jest większe niż ta jego wielkość pozorna, to wielkość ta nie przysługuje samemu słońcu, jeśli słońce znajduje się na pewnej jednej linii prostej i na pewnej jednej odległości, wielkość tę zaś i blask widzimy na różnych odległościach i na różnych liniach widzenia, jak to się dzieje, gdy promienie światła się odbijają lub załamują; wówczas blask ów i owa wielkość pozorna nie będą własnościami przysługującymi samemu słońcu. Tak więc ciało słoneczne nie będzie tą rzeczą, której przysługuje blask i owa wielkość; z tych samych powodów odrzucimy również powietrze oraz inne rzeczy, aż wreszcie nie pozostanie nic, czemu mógłby przysługiwać ów blask i owa wielkość, poza samą osobą, która doznaje wrażeń. Metoda ta jest analityczna, gdy chodzi o podział na części rzeczy, której ma przysługiwać rozważana własność; jest natomiast syntetyczna, gdy porównuje się cechy rzeczy i cechy własności z tą właśnie własnością, dla której szukamy rzeczy, co by ją posiadała.

10. Gdy zaś mamy badać przyczynę jakiegoś danego skutku, to przede wszystkim należy sobie przedstawić i ująć w umyśle pojęcie, czyli ideę doskonałą tej rzeczy, która nazywa się przyczyną. A mianowicie przyczyną jest suma, czyli agregat wszystkich własności, zarówno tych, jakie przysługują czynnikom działającym, jak też rzeczy poddanej działaniu, które zbieżnie prowadzą do rozważanego skutku i o których nie można sobie pomyśleć, iżby skutek nie istniał, gdy one istnieją, albo też, żeby istniał, gdy brak jakiejkolwiek spośród tych własności.
    Poznawszy zaś, co to jest przyczyna, należy z osobna zbadać każdą własność, która towarzyszy skutkowi lub go poprzedza, o ile będzie się zdawało, że w jakiś sposób wiąże się ze skutkiem; i trzeba będzie zobaczyć, czy można sobie pomyśleć, iżby istniał rozważany skutek, gdy ta własność istnieć nie będzie; w ten sposób te własności, które zbieżnie prowadzą do danego skutku, zostaną oddzielone od tych, które do niego nie prowadzą. Gdy to uczynimy, należy zebrać te własności, które do danego skutku prowadzą, i zważyć, czy można sobie pomyśleć, iżby rozważany skutek nie powstał, gdy one wszystkie istniały na raz. Jeśli zaś nie możemy sobie tego pomyśleć, to ów agregat własności jest całą przyczyną tego skutku. W przeciwnym zaś przypadku nie jest, wobec czego trzeba jeszcze dalej szukać i zbierać inne czynniki i własności. Tak na przykład, jeśli mamy zbadać przyczynę światła, to najpierw rozważamy okoliczności zewnętrzne i znajdujemy, że ilekroć ukazuje się światło, tylekroć jest jakaś rzecz, która jest jak gdyby źródłem samego światła i bez której nie można sobie go pomyśleć; a wobec tego do powstania światła przyczynia się przede wszystkim jakaś rzecz. Następnie rozważamy środowisko i znajdujemy, że choćby rzecz owa pozostawała ta sama, to przecież nie będzie skutku, jeśli to środowisko nie ma pewnych określonych własności, a mianowicie, jeśli nie jest przezroczyste; tak więc do powstania światła przyczynia się przezroczystość środowiska. Po trzecie, obserwuję ciało tego, kto patrzy, i znajduję, że nie ma światła, gdy jest jakaś wada w oczach, w mózgu, w nerwach, sercu, to znaczy: gdy zachodzą w nich jakieś zaburzenia, gdy jest otępienie czy osłabienie; a wobec tego do przyczyny światła należy również właściwa dyspozycja organów do przyjmowania wrażeń, jakie dają rzeczy zewnętrzne. A znów, co się tyczy wszystkich tych własności, które tkwią w rzeczy, co daje światło, i które to światło mogą wytworzyć, to nie można sobie pomyśleć jedynie, iżby zabrakło działania (to znaczy pewnego ruchu) i żeby przy tym skutek pozostawał bez zmian. Do tego bowiem, żeby rzecz jakaś mogła świecić, nie potrzeba, iżby miała pewną określoną wielkość czy też określony kształt, ani też nie trzeba, iżby światło wydobywało się z całego tego ciała (chyba że się powie, iż światłem jest to, co jest przyczyną światła i co tkwi w słońcu czy też w innym jakimś ciele; lecz to byłoby niewłaściwym ograniczeniem, jako że przez świecenie nie rozumiemy nic innego niż przyczynę światła; podobnie niewłaściwe byłoby powiedzieć, że przyczyną światła jest to, co istniejąc w słońcu wywołuje światło). Pozostaje więc to, że ruch, dzięki któremu powstaje światło, jest tylko ruchem jego cząstek. A stąd już łatwo zrozumieć, co tu przynosi środowisko; a mianowicie, że doprowadza ów ruch do oka; następnie zaś łatwo zrozumieć, jaką rolę ma oko oraz inne narządy osoby, która odbiera wrażenie światła: przekazują one dalej ruch aż do serca, czyli do ostatecznego narządu doznawania zmysłowego. W ten sposób zostanie złożona ze swych składników przyczyna światła polegająca na ruchu ciągłym, który powstaje w miejscu, gdzie jest źródło światła, i przenosi się w sposób ciągły budząc ruch w żywym ciele, którego to ruchu przemiana pod wpływem owego ruchu przychodzącego od źródła światła jest samym światłem. Ale to wszystko zostało powiedziane tylko jako przykład, jako że o samym świetle, skąd i jak ono powstaje, inaczej i więcej trzeba będzie powiedzieć na właściwym miejscu. Tymczasem jest oczywiste, że w badaniu przyczyn potrzebna jest częściowo metoda analityczna, częściowo zaś syntetyczna. Analityczna do tego, iżby poznać z osobna okoliczności związane ze skutkiem; syntetyczna, by złożyć w jedno to, co te okoliczności, każda z osobna, wnoszą do wspólnego skutku. Gdy tak przedstawiliśmy metodę badania i odkrywania, to pozostaje teraz omówić metodę nauczania i wykładania, to znaczy: należy omówić dowód i środki dowodzenia.

11. Gdy chodzi o metodę badania i odkrywania, to użytek słów polega na tym, iż są to znaki, dzięki którym można przypominać sobie to, cośmy w badaniu swym znaleźli. Gdybyśmy bowiem nie mieli tych znaków, to ginęłoby wszystko, cokolwiek byśmy odkryli; i bez tych znaków nie podobna długo posuwać się naprzód przy pomocy tego czy innego sylogizmu, wychodząc z początkowych zasad, a to ze względu na nieporadność pamięci. Tak na przykład, gdyby ktoś, patrząc na znajdujący się przed jego oczami jakiś trójkąt, znalazł, że wszystkie jego kąty razem wzięte są równe dwóm kątom prostym, i gdyby tę rzecz sobie milcząco pomyślał, nie posługując się zupełnie słowami czy to pomyślanymi, czy wypowiedzianymi, i gdyby później zobaczył inny jakiś trójkąt, do pierwszego niepodobny, albo i ten sam, lecz w innym położeniu, to nie wiedziałby, czy ta sama własność przysługuje mu, czy też nie przysługuje; a wobec tego musiałby na nowo rozważać każdy poszczególny trójkąt, a trójkątów tych jest mnóstwo nieskończone. Posługując się zaś słowami, czynić tego nie potrzebuje (każde bowiem słowo ogólne jest znakiem pojęcia nieskończonej ilości rzeczy poszczególnych). Słowa zaś służą badaniu odkrywczemu, jak już powiedziałem, jako znaki dla pamięci, nie zaś jako słowa, które mają mieć znaczenie; tak więc człowiek samotny mógłby stać się filozofem bez nauczyciela. Adam to potrafił. Ale nauczanie, to znaczy: dowodzenie, wymaga dwóch osób i wywodów sylogistycznych.

12. Uczyć bowiem, to nic innego, niż prowadzić umysł tego, kogo mamy uczyć, po śladach własnych odkryć do wiedzy, jaką zdobyli odkrywcy. A wobec tego metoda dowodzenia będzie taka sama, jak była metoda badania, z tą tylko różnicą, że nie będzie tu pierwszej części dociekania, a mianowicie tej, która ma początek w ujmowaniu zmysłowym rzeczy i doprowadziła do zasad ogólnych. Tych zasad bowiem, skoro są zasadami, dowodzić nie można; że zaś znane są wedle natury (jak to powiedziano powyżej w artykule piątym), przeto wymagają one wyjaśnienia, lecz nie dowodu. Cała więc metoda dowodzenia jest syntetyczna; i polega na porządku wywodów, który bierze początek w zdaniach pierwszych, czyli najbardziej ogólnych i samych przez się zrozumiałych, i prowadzi naprzód poprzez ciągłe wiązanie zdań w sylogizmy, póki uczący się nie zrozumie, iż prawdą jest poszukiwana konkluzja.

13. Owe zasady pierwsze to same definicje, których dwa są rodzaje; jedne są definicjami tych stów, które oznaczają rzeczy, jakich przyczynę jakąś można sobie pomyśleć; inne zaś są definicjami słów, które oznaczają rzeczy, jakich przyczyny pomyśleć sobie nie można. Pierwszego rodzaju są słowa: ciało, czyli materia, ilość, czyli rozciągłość, ruch po prostu, wreszcie to, co przysługuje wszelkiej materii. Drugiego rodzaju są zwroty: takie a takie ciało, taki i tak wielki ruch, taka a taka wielkość, taki a taki kształt oraz wszystkie inne zwroty, z których pomocą można odróżnić jedno ciało od drugiego. Pierwszego rodzaju nazwy są dostatecznie zdefiniowane, jeśli wypowiedź możliwie jak najkrótsza budzi w umyśle słuchacza jasne i wyraźne idee czy też pojęcia tych rzeczy, których słowa owe są nazwami. Jak wówczas na przykład, gdybyśmy definiowali ruch jako stałe porzucanie jednego miejsca i zajmowanie innego. Jakkolwiek bowiem w tej definicji nie byłoby wskazane żadne ciało poruszające się ani przyczyna ruchu, to przecież, słysząc tę wypowiedź, przedstawiamy sobie w umyśle dostatecznie jasno ideę ruchu. Nazwy rzeczy, o których można sobie pomyśleć, iż mają przyczynę, w definicji zawierać winny samą przyczynę albo też sposób powstania; tak na przykład, jak jest wówczas, gdy definiujemy koło jako figurę, która powstała przez obrót odcinka prostej na płaszczyźnie. Poza definicjami nie należy żadnego innego zdania uznawać za pierwsze; i wobec tego nie należy też zaliczać do zasad pierwszych, jeśli chcemy postępować nieco surowiej. Aksjomaty bowiem, które są u Euklidesa, wobec tego, że można ich dowieść, nie są zasadami pierwszymi dowodzenia, chociaż za zgodą powszechną przyznawana im jest moc zasad pierwszych, jako że nie wymagają one dowodu. Dalej te zdania, które nazywają się postulatami, są w istocie rzeczy zasadami pierwszymi, ale nie dowodzenia, lecz konstrukcji, to znaczy: nie wiedzy, lecz umiejętności; albo, co na jedno wychodzi, są one nie podstawami twierdzeń, które są przedmiotem samego myślenia, lecz punktem oparcia dla zadań, które dotyczą praktyki i tworzenia jakiegoś dzieła. Takie zaś potocznie przyjęte dogmatyczne twierdzenia, jak: natura nie znosi próżni, natura nie czyni nic na próżno, i temu podobne, nie są ani same przez się prawdziwe, ani ich skądinąd dowieść nie można, i częściej są fałszywe niż prawdziwe; a wobec tego tym bardziej nie można ich uznawać za zasady pierwsze.
    Ale powracam do definicji. Otóż z następującego powodu twierdzę, że te rzeczy, które mają przyczynę i które powstają w pewien sposób, należy definiować przez wskazanie tej przyczyny i sposobu powstania: celem dowodzenia jest wiedza o przyczynach i sposobach powstawania rzeczy. I jeśli nie jest ona zawarta w definicjach, to nie może się zawierać w konkluzji tego sylogizmu, który pierwszy powstaje z definicji. Jeśli zaś nie ma jej w pierwszej konkluzji, to nie znajdzie się jej też w żadnej innej późniejszej; a wobec tego nigdy nie powstanie żadna wiedza, co jest niezgodne z celem i zamierzeniem dowodzenia.

14. Definicje, które nazwaliśmy zasadami pierwszymi czy też pierwszymi zdaniami, są wypowiedziami; a ponieważ posługujemy się nimi na to, by w umyśle uczącego się wzbudzić ideę jakiejś rzeczy, przeto jeśli jakiejś rzeczy dana jest jakaś nazwa, to definicja nie może być niczym innym niż wyjaśnieniem w wypowiedzi owej nazwy. Jeśli zaś nazwa nadana jest na podstawie pojęcia złożonego, to definicja nie jest niczym innym niż rozłożeniem tej nazwy na jej części składowe bardziej ogólne, jak na przykład wtedy, gdy definiujemy człowieka mówiąc: człowiek jest to ciało ożywione, doznające wrażeń, rozumne. Nazwy owe: ciało, ożywione, i tak dalej, są częściami składowymi całej tej nazwy człowiek, stąd tego rodzaju definicje zawsze składają się z rodzaju i różnicy gatunkowej, tak iż wszystkie wcześniejsze nazwy, z wyjątkiem ostatniej, tworzą rodzaj, ostatnia zaś wskazuje różnicę gatunkową. Jeśli więc jakaś nazwa jest najbardziej ogólna w zakresie swego rodzaju, to jej definicja nie może składać się z rodzaju i różnicy gatunkowej, lecz trzeba ją utworzyć przez jakieś omówienie, pod warunkiem, że będzie ono mogło jak najlepiej wyjaśnić znaczenie nazwy. Może się również zdarzyć, i zdarza się często, że rodzaj i różnica gatunkowa są ze sobą powiązane, lecz tak, iż nie tworzą definicji; oto na przykład słowa: linia prosta zawierają rodzaj i różnicę gatunkową, lecz niemniej ten zwrot nie jest definicją, jeśli nie zechcemy definiować linii prostej w ten sposób, że linia prosta jest linią prostą; a przecież, gdyby było jakieś jedno słowo, różne od obu powyższych, i gdyby ono znaczyło to samo, co tamte dwa, to wówczas tamte dwa byłyby definicją tego jednego słowa. Z tego, co zostało powiedziane, można wywnioskować, jak należy definiować samą definicję; a mianowicie jest to zdanie, którego orzecznik jest analizą podmiotu, gdzie analiza taka jest możliwa, gdzie zaś nie jest możliwa, jest jego wyjaśnieniem.

15. Definicja ma własności następujące: (...)

16. Dwie jakiekolwiek definicje, które można powiązać w sylogizm, dają konkluzję, która wypływa z pierwszych zasad, to znaczy z definicji, jako dowiedziona, samo zaś jej wyprowadzenie, czyli powiązanie nazywa się dowodem. Podobnie, jeśli z dwóch zdań, z których jedno jest definicją, drugie zaś konkluzją dowiedzioną powstaje sylogizm, albo jeśli z dwóch tych zdań żadne nie jest definicją, lecz oba zostały uprzednio dowiedzione, to ów sylogizm nazywa się również dowodem; i tak samo rzecz się ma dalej. Dowodu więc definicja będzie następująca: dowód to sylogizm lub szereg sylogizmów, w których z definicji nazw dochodzi się do ostatecznej konkluzji. Stąd widać, że wszelkie poprawne rozumowanie, które bierze początek w pierwszych zasadach prawdziwych, jest dowodem naukowym i słusznym. (...)

17. Tak więc metodyczne dowodzenie charakteryzują następujące cechy:
    a. Wszelki ciąg racji jest powiązany poprawnie, to znaczy: wedle podanych powyżej praw sylogizmu.
    b. Przesłanki poszczególnych sylogizmów są uprzednio dowiedzione na podstawie pierwszych definicji.
    c. Po ustaleniu definicji posuwamy się naprzód wedle tej samej metody, wedle której ten, co uczy, znalazł sam te prawdy, których naucza. Tak, mianowicie, najpierw dowodzi się tego, co najbliższe jest definicjom najbardziej ogólnym (tu należy ten dział filozofii, który nazywa się filozofią pierwszą); następnie dowodzi się tego, czego można dowieść na podstawie prostego ruchu (na tym polega geometria); po geometrii idzie to, czego można uczyć przez oddziaływanie widzialne, to znaczy: przez dotykanie i pociąganie. Stąd należy przejść do ruchu cząstek niewidzialnych, czyli do zmian, i do nauki o zmysłach i wyobraźni oraz niemniej do wewnętrznych uczuć u zwierząt, a w szczególności u człowieka, w których są pierwsze podstawy obowiązków, czyli nauki społecznej, co zajmuje miejsce ostatnie. Że zaś porządek całego nauczania winien być taki, jak powiedziałem, można o tym się przekonać stąd, że nie podobna dowieść tych rzeczy, o których powiedzieliśmy, iż ich nauczać należy na późniejszym miejscu, póki nie zostaną poznane te rzeczy, które w moim rozumieniu należy traktować na miejscu wcześniejszym. Nie można podać innego przykładu tej metody niż samo rozważanie elementów filozofii, do którego przystępujemy w najbliższym rozdziale i które rozwijamy w całej książce.

18. Poza paralogizmami, które powstają z powodu fałszywości przesłanek czy też przez wadliwe ich zestawienie, o czym była mowa w rozdziale poprzednim, są jeszcze dwa inne swoiste dowodzeniom, a mianowicie petitio principii (błędne koło w dowodzeniu) oraz błąd fałszywej przyczyny; te błędne rozumowania wprowadzają w błąd nie tylko ucznia jeszcze nie ukształconego, lecz czasem również i nauczyciela, i sprawiają, że to, co, jak im się zdaje, zostało dowiedzione, dowiedzione nie jest. (...)

19. Może się komuś wydawać, że z tymi rozważaniami o metodzie wiąże się owa umiejętność geometrów (zwana po łacinie logistyką), dzięki której, przyjmując tezę dowodzoną jako prawdziwą, dochodzą rozumując bądź do rzeczy znanych, na których podstawie mogą dowieść prawdziwości danej tezy, bądź też dochodzą do rzeczy niemożliwych, z czego można wnioskować, że to, co się zakłada, jest fałszywe. Ale tej sztuki nie można wyjaśnić na tym miejscu. A to dlatego, że tej metody nie może ani praktykować, ani rozumieć ten, kto nie jest biegły w geometrii. (...) A przy tym, gdy chodzi o znajdowanie owych [tez], to nie ma tu żadnej określonej metody; i każdy tutaj może tyle, ile mu uczynić pozwala jego przyrodzona pomysłowość.

strona główna