strona główna

o GORGIASZU

z: Sekstus Empiryk, Przeciw logikom, księga I (księga VII Adversus mathematicos), 111-114.

tłum. I. Dąmbska

Gorgiasz z Leontinoj należał do tych, którzy odrzucali kryterium [prawdy], lecz nie na podstawie zarzutu podobnego do tych, [jakie wysuwali] zwolennicy Protagorasa. W tym bowiem, co napisał o niebycie, czyli o naturze, opracował po kolei trzy główne punkty: pierwszy, że nic nie istnieje, drugi, że jeśli coś istnieje, to jest dla człowieka niepoznawalne, trzeci, że jeśli nawet coś zostało pojęte, to nie może być wyrażone ani zakomunikowane drugiemu. To, że nic nie istnieje, uzasadnia w ten sposób: jeśli bowiem coś istnieje, to albo jest bytem, albo niebytem, albo [zarazem] jest bytem i niebytem. Ale ani byt nie istnieje - jak pokaże, ani niebyt - jak dowiedzie, ani byt i niebyt, jak też wyłoży; a więc w ogóle nic nie istnieje. A najpierw to, że niebyt nie istnieje; jeśli bowiem niebyt istnieje, to równocześnie będzie istniał i nie istniał; o tyle bowiem, o ile pojmuje się go jako nie istniejący, nie będzie istniał; o ile zaś istnieje niebyt, to znów będzie istniał. Całkowicie jednak jest absurdalne, by coś miało istnieć i zarazem nie istnieć. Nie istnieje przeto niebyt. Z drugiej strony, jeśli niebyt istnieje, to byt nie istnieje. Ten bowiem sprzeczny jest względem tamtego. I jeśli istnienie przysługuje niebytowi, to bytowi będzie przysługiwać nieistnienie. Nie jest tak jednak, żeby byt nie istniał, ani też przecież niebyt nie będzie istniał. Lecz i byt zgoła nie istnieje. Jeśli es bowiem byt istnieje, to albo jest odwieczny, albo poczęty, albo zarazem odwieczny i poczęty. Lecz ani nie jest odwieczny, ani poczęty, ani jedno i drugie zarazem - jak wykażemy. A więc w ogóle byt nie istnieje. Jeśli bowiem odwieczny jest byt - od tego bowiem trzeba zacząć - to nie ma on żadnego początku, wszystko bowiem, co powstaje, ma jakiś początek. To zaś, co odwieczne, skoro nie jest poczęte, nie będzie miało początku; nie mając zaś początku, jest nieograniczone; jeśli zaś jest nieograniczone, nie jest nigdzie. Jeśli bowiem jest gdzieś, to jest bytem różnym od tego, w czym jest. A w ten sposób nigdy nie będzie nieograniczony byt, który zawiera się w czymś [innym]; większe bowiem od tego, co zawarte, jest to, co zawiera, nic więc nie jest większe od tego, co nieograniczone. Dlatego to, co nieograniczone, nie istnieje gdziekolwiek. A także nie zawiera się samo w sobie. Byłoby bowiem jednym i tym samym to, w czym coś jest, i to, co jest w nim, i dwojgiem stawałby się byt: mianowicie miejscem i ciałem. A to jest niedorzeczne. Dlatego byt wcale nie jest w sobie samym. Toteż, jeśli byt jest odwieczny, to jest nieograniczony; jeśli zaś jest nieograniczony, to nie jest nigdzie; a jeśli nie jest nigdzie, to nie istnieje. Jeśli przeto byt jest odwieczny, to żadną miarą nie istnieje. I nie może być też byt poczęty. Jeśli bowiem byt powstał, to albo powstał z bytu, albo z niebytu. Ale nie powstał z tego, co jest; jeśli bowiem byt istnieje, to nie powstaje, lecz już jest; a także [nie powstał] z niebytu; niebyt bowiem niczego nie może zrodzić, ponieważ to, co czemuś daje początek, koniecznie musi uczestniczyć w istnieniu. Nie jest więc byt poczęty. Z tych samych względów nie może być zarazem jednym i drugim, odwiecznym i poczętym; jedno bowiem obala drugie i, jeśli odwieczny jest byt, to nie powstał, a jeśli powstał, to nie jest odwieczny. W takim razie, jeśli ani odwieczny nie jest byt, ani poczęty, ani nie jest zarazem jednym i drugim, to byt nie istnieje. A nadto, jeśli istnieje, to albo jest jeden, albo jest wielością; ale ani nie jest jeden, ani nie jest wielością - jak się okaże; więc nie istnieje byt. Jeśli bowiem jest jeden, to jest albo ilościowy, albo ciągły, albo jest wielkością, albo ciałem. Ale czymkolwiek byłby z tych rzeczy, nie jest jeden. Bo jeśli jest ilościowy, to będzie można go podzielić, jeśli ciągły - przeciąć. Podobnie jeśli się go pomyśli jako wielkość, nie jest niepodzielny. Jeśli zaś przypadkiem jest ciałem, będzie trojaki; będzie mieć bowiem i długość, i szerokość, i głębokość. Niedorzecznością zaś jest mówić, że byt nie jest żadną z tych rzeczy. Nie jest więc byt - jeden. Lecz nie jest on też wielością; wielość bowiem jest zespoleniem jedności, dlatego jeśli obalona została jedność, obalona jest zarazem i wielość. A zatem to, że ani byt nie istnieje, ani że niebyt nie istnieje, jest stąd równocześnie widoczne. A to, że nie istnieje jedno i drugie zarazem: mianowicie byt i niebyt, łatwo można zrozumieć. Jeśli bowiem niebyt istnieje i byt istnieje, to niebyt jest tym samym, co byt, pod względem [istnienia] i dlatego żaden z nich nie istnieje. To bowiem, że niebyt nie istnieje, jest rzeczą zgodnie uznaną; wykazało się zaś, że z nim identyczny jest byt; dlatego i on też nie istnieje. Lecz jeśli byt jest tym samym, co niebyt, to obydwa nie mogą istnieć. Bo jeśli obydwa, to nie ma tożsamości, a jeśli tożsamość, to nie ma obydwu. Stąd wynika, że nic nie istnieje: bo jeśli nie istnieje ani byt, ani niebyt, ani też obydwa nie istnieją, a prócz tych niczego nie można pomyśleć, to nic nie istnieje. To zaś w tym miejscu należy pokazać, że nawet gdyby coś istniało, to pozostanie dla człowieka niepoznawalne i niepojmowalne. Jeśli bowiem tym, co jest pomyślane - mówi Gorgiasz - nie są rzeczy istniejące, to byt nie jest czymś pomyślanym. I to ma sens; tak np. jeśli rzeczom pomyślanym przydarza się, że są białe i jeśli przez to [rzeczom] białym przydarza się, że są pomyślane, to tak samo, jeśli rzeczom pomyślanym przydarza się, że nie są rzeczami istniejącymi, to koniecznie przydarzy się rzeczom istniejącym, że nie będą pomyślane. Dlatego prawdziwe i zbawcze jest to wynikanie: Jeśli rzeczy pomyślane nie są bytami, to byt nie jest czymś pomyślanym. Rzeczy pomyślane zaś - od tego bowiem należy zacząć - nie są - jak to wykażemy - bytami; byt zatem nie jest czymś pomyślanym. A to, że rzeczy pomyślane nie są bytami, jest równocześnie oczywiste.

Jeśli bowiem rzeczy pomyślane są bytami, to wszystko, co jest pomyślane, istnieje, i tak [istnieje], jak je ktoś pomyśli. To, jeśliby zachodziło, jest niedorzeczne i głupie. Bo jeśli nawet ktoś pomyśli, że człowiek lata, albo że zaprzęg jedzie po morzu, to przez to ani człowiek nie lata, ani zaprzęg po morzu nie jedzie. Tak więc rzeczy pomyślane nie są bytami. A znowu, jeśli rzeczy pomyślane są bytami, wtedy te, które bytami nie są, nie będą pomyślane. Sprzecznym przedmiotom bowiem przysługują sprzeczne własności, a wszak niebyt sprzeczny jest z bytem i dlatego istotnie, jeśli bytowi przysługuje to, że jest pomyślany, to niebytowi przysługuje to, że pomyślany nie jest. Lecz i to jest niedorzeczne. Myśli się bowiem o Scylli i Chimerze i o wielu innych rzeczach, które nie istnieją. Byt więc nie jest czymś pomyślanym. Ale tak, jak widzialnymi nazywamy rzeczy widzialne, dlatego, że się je widzi, a słyszalnymi rzeczy słyszalne, dlatego, że się je słyszy, a nie odrzucamy rzeczy widzialnych dlatego, że się ich nie słyszy, ani nie pomijamy słyszalnych dlatego, że się ich nie widzi - o każdej rzeczy bowiem trzeba sądzić na podstawie właściwego dla niej spostrzeżenia, nie zaś innego - tak samo przedmioty pomyślane będą istnieć, chociaż ani nie widzi się ich wzrokiem, ani też nie słyszy słuchem, gdyż ujmuje się je z pomocą właściwego dla nich kryterium. Jeśli ktoś myśli, że zaprzęg jedzie po morzu, chociaż tego nie widzi, powinien wierzyć, że istnieją zaprzęgi jeżdżące po morzu. Ale to jest niedorzeczne; dlatego bytu nie można ani pomyśleć, ani pojąć.

A nawet, jeśli by go można było pojąć, nie dałoby się tego przekazać drugiemu. Jeśli bowiem byty są widzialne i słyszalne i w ogóle zmysłowo spostrzegalne jako znajdujące się poza nami, a z nich te, które są widzialne, ogarniamy wzrokiem, a te, które są słyszalne - słuchem, nie zaś na odwrót, jak w takim razie można ujawnić te rzeczy drugiemu? To bowiem, z czego pomocą coś ujawniamy, jest słowem, słowo zaś nie jest ani substancją, ani bytem. Dlatego nie ujawniamy bliźnim bytów, lecz słowo, które jest czymś od substancji różnym. Tak jak to, co widzialne, nie może stać się tym, co słyszalne, i na odwrót, tak samo i byt, skoro znajduje się poza nami, nie może stać się naszym słowem; nie będąc zaś słowem nie da się ujawnić drugiemu. Mówi mianowicie [Gorgiasz], że słowo przedstawia rzeczy przychodzące do nas z zewnątrz, tj. rzeczy zmysłowo spostrzegalne; na skutek spotkania się z czymś ciekłym powstaje w nas słowo mówiące o tej jakości, na skutek pojawienia się barwy - [słowo oznaczające] barwę. Jeśli zaś tak jest, to słowo nie stawia przed nami tego, co jest na zewnątrz, lecz to, co jest na zewnątrz, rodzi informację słowną. I nie można mówić, że w ten sam sposób, w jaki zachodzą rzeczy widzialne i słyszalne, [istnieje] też słowo, tak by na podstawie jego zachodzenia i istnienia mogły ujawniać się substancje i byty. Jeśli nawet - jak mówi - słowo istnieje, to jednak różni się od pozostałych substancji, a ciała widzialne wielce są różne od słów; innym bowiem narządem ujmuje powodu tych wysuniętych przez Gorgiasza trudności upada też każde kryterium prawdy. Skoro bowiem nic nie może istnieć, ani być poznane, ani drugiemu przedstawione, to nie istnieje też żadne kryterium.

strona główna