strona główna

ARYSTOTELES

O POWSTAWANIU I NISZCZENIU

przełożył Leopold Regner

Księga druga

1. Tworzywo ciał

Gdy więc idzie o zespolenie i zetknięcie się, i o działanie, i doznawanie, była mowa o tym, w jaki sposób one przysługują bytom, które się przeobrażają w sposób naturalny, a ponadto, gdy idzie o powstawanie i niszczenie w znaczeniu właściwym, a mianowicie, jak ono jest możliwe, co jest podmiotem' powstawania i niszczenia i dzięki jakiej przyczynie. Podobnie pytamy się również o przemianę, czym mianowicie jest przemiana i czym się ona różni od tamtych. Pozostaje zbadać zagadnienie tak zwanych pierwiastków ciał.

Powstawanie bowiem i niszczenie przysługuje wszystkim substancjom wytworzonym przez przyrodę, nie wyłączając ciał wyróżnionych przez jakości zmysłowe. Co do tworzywa zaś będącego ich podłożem jedni utrzymują, że jest jedno, a więc na przykład zakładają, że jest nim powietrze lub ogień, lub coś pośredniego między nimi, będącego wszakże ciałem i to oddzielnym", inni natomiast utrzymują, że jest więcej niż jedno tworzywo, a więc jedni [wymieniają] ogień i ziemię, inni zaś te same i powietrze jako trzecie; [jeszcze] inni, jak Empedokles, wodę jako czwarte wśród nich. Powstawanie i niszczenie rzeczy ma być wynikiem łączenia się i roztaczania lub przeobrażania się tych [żywiołów].

Przyznajmy, że te tworzywa, z których przeobrażeń, czy to przez łączenie się, czy to przez rozdzielanie, czy to przez inne przeobrażenie wynika powstawanie i niszczenie, zostały dobrze nazwane zasadami i pierwiastkami. Lecz mylą się ci, którzy oprócz wymienionych przyjmują jedno tworzywo, i to cielesne a jednocześnie oddzielone. Nie może bowiem istnieć ciało, które by było wolne od przeciwieństwa dostrzegalnego zmysłami, gdyż owo nieokreślone, które niektórzy nazywają zasadą, musi być albo lekkie, albo ciężkie, albo zimne, albo gorące. Jak zaś napisano w Timajosie, [zasada] nie ma żadnego określenia. [Platon] bowiem nie powiedział jasno, czy zasada wszechprzyjmująca istnieje oddzielnie i niezależnie od pierwiastków. [Platon] też nie potrzebuje żadnego [pierwiastka], stwierdziwszy uprzednio, że pewne podłoże jest wcześniejsze względem tak zwanych pierwiastków, tak jak złoto względem wyrobów złotych. W taki wszakże sposób utworzony przymiotnik nie [zawsze] jest poprawny, lecz w wypadku bytów, które ulegają przemianie, jest wprawdzie możliwy, natomiast w wypadku bytów, które powstają i niszczeją, powstające nie może otrzymać nazwy od tego, z czego powstało. W każdym razie wszakże powiada, że najbardziej prawdziwe jest mówić, że każdy [przedmiot zrobiony ze złota] jest złotem. Lecz mimo to, że pierwiastki są bryłami, Platon rad by doprowadzić ich rozkład aż do płaszczyzn. Macierz zaś, czyli tworzywo pierwsze, nie może się sprowadzać do płaszczyzn. My natomiast mówimy wprawdzie, że jest pewne tworzywo ciał mających jakości zmysłowe, ale ono nie istnieje oddzielnie, lecz zawsze w łączności z przeciwieństwem, od którego pochodzą tak zwane pierwiastki. O nich zaś mówiło się dokładniej na innym miejscu. Skoro jednakże pierwiastki w taki sposób pochodzą od tworzywa, przeto co do nich również mamy to określić, przyjmując, że zasadą i tworzywem pierwszym jest tworzywo, które nie istnieje wprawdzie oddzielnie, jest jednak podłożem dla jakości przeciwstawnych. Albowiem ani gorące nie jest tworzywem dla zimnego, ani to [nie jest tworzywem] dla gorącego, lecz to, co jest podłożem obojga. Dlatego początkiem jest po pierwsze byt, który jest w możności ciałem wyposażonym w jakości zmysłowe; po wtóre - przeciwieństwa, mam zaś na myśli na przykład gorąco i zimno; po trzecie zaś właśnie ogień, woda i tym podobne. One bowiem odmieniają się jedne w drugie, i nie tak, jak utrzymują Empedokles i inni (przemiana bowiem byłaby niemożliwa), natomiast przeciwieństwa nie odmieniają się. Niemniej jednak trzeba również powiedzieć, jakie i ilorakie są początki ciała. Inni bowiem poprzestają na poczynionych założeniach i nie wyjaśniają w ogóle, dlaczego takie właśnie są ciała i w takiej ilości.

2. Jakości ciał podstawowe i przypadłościowe

Skoro więc szukamy początków ciała wyposażonego w jakości zmysłowe, czyli ciała dotykalnego, dotykalne zaś jest to, co sprawia wrażenie dotknięcia, przeto jest oczywiste, że nie wszystkie przeciwieństwa stanowią o formach istotowych i o zaczątkach ciała, lecz jedynie te przeciwieństwa, które są związane z dotykiem. [Pierwiastki] bowiem różnią się ze względu na przeciwieństwa, a mianowicie ze względu na przeciwieństwo jakości dotykowych. Dlatego ani białość i czerń, ani słodycz i gorycz, ani podobnie żadne z pozostałych przeciwieństw w zakresie jakości zmysłowych nie kształtują pierwiastka. Widzenie wszakże jest wcześniejsze niż dotyk, wobec tego również to, co jest jego przedmiotem, powinno być wcześniejsze. Lecz ono nie jest właściwością ciała dotykalnego jako dotykalnego, ale czegoś innego, i to - być może - z natury wcześniejszego.

Najpierw zaś należy określić, jakie są podstawowe różnice i przeciwieństwa tychże ciał dotykalnych. Przeciwieństwa zaś w zakresie dotyku są te oto: gorące - zimne, suche - wilgotne, ciężkie - lekkie, twarde - miękkie, ciągliwe-kruche, szorstkie-gładkie, grube-miałkie. Z nich zaś ciężkie i lekkie nie są sposobne ani do oddziaływania, ani do doznawania. Ich bowiem nazwy nie pochodzą od sprawiania czegoś lub doznawania od czegoś. Pierwiastki zaś powinny być sposobne do wzajemnych oddziaływań jednych na drugie i do doznawania jednych od drugich. One bowiem łączą się ze sobą wzajemnie i odmieniają się jedne w drugie. Gorące zaś i zimne, wilgotne i suche otrzymały nazwy jedne ze względu na to, że są zdolne do działań, drugie zaś ze względu na to, że są sposobne do doznań. Gorące bowiem łączy ciała jednorodne (albowiem rozdzielanie, którego - jak mówią - przyczyną sprawczą jest ogień, polega na łączeniu ciał pokrewnych, albowiem [ogień] ma własność usuwania ciała obcych), zimne zaś łączy i jednoczy zarówno i ciała jednorodne, i ciała niepokrewne. Płynne natomiast, które nie jest określone własną granicą, nadaje się dobrze do określania kształtów; wreszcie suche, które jest dobrze określone własną granicą, nie nadaje się do określania [innych ciał]. Miałkie natomiast i tęgie, ciągliwe i kruche, twarde i miękkie i inne zróżnicowania są pochodnymi tamtych. Skoro bowiem płyn ma własność wypełniania naczyń, ponieważ nie jest określony, poddaje się natomiast łatwo określeniu i naśladuje kształt tego, z czym się styka, miałkie zaś ma własność wypełniania naczyń (miałkie bowiem i drobnoziarniste ma własność wypełniania naczyń, gdyż całe styka się z całym, miałkie zaś jest takie właśnie w najwyższym stopniu), przeto jest rzeczą oczywistą, że miałkie jest spowinowacone z płynnym, tęgie zaś z suchym. Ciągliwe znów jest spowinowacone z płynnym (albowiem ciągliwe jest płynnym, które doznało pewnej zmiany, jak na przykład oliwa), natomiast kruche jest spowinowacone z suchym. Doskonale bowiem suche jest kruche. Dlatego też ciało krzepnie z powodu zaniku wilgoci. Ponadto miękkie jest spowinowacone z płynnym (miękkie bowiem jest to, co się ugina ku swemu wnętrzu i nie ustępuje ze swego miejsca, tak właśnie, jak się zachowuje płyn; dlatego też nie znaczy to, że płynne jest miękkie, lecz że miękkie jest spowinowacone z płynnym). Twarde natomiast jest spowinowacone z suchym. Twarde bowiem jest zakrzepłe, zakrzepłe zaś jest suche. Wyrażenia zaś suche i wilgotne mają wiele znaczeń. Suchemu bowiem przeciwstawia się wilgotne i zroszone, natomiast wilgotnemu przeciwstawia się znów suche i zakrzepłe. Wszystkie zaś te jakości są spowinowacone odpowiednio z suchym i wilgotnym, o których była mowa wcześniej. Gdy się bowiem przeciwstawia suche zroszonemu, a zroszone ma wilgoć obcą na powierzchni, przemoczone zaś ma wilgoć obcą w głębi, suche natomiast jest jej pozbawione, to jest rzeczą oczywistą, że zroszone jest spowinowacone z wilgotnym, suche zaś, jako przeciwstawne [zroszonemu], jest spowinowacone z suchym naczelnym. Tak samo znów ma się rzecz z pojęciami wilgotnego i zakrzepłego. Wilgotne bowiem jest to, co zawiera własną wilgoć, przemoczone zaś jest to, co zawiera obcą wilgoć w głębi, zakrzepłe natomiast jest jej pozbawione. Dlatego również to jest spowinowacone z suchym, tamto natomiast jest spowinowacone z wilgotnym. Jest więc oczywiste, że wszystkie inne zróżnicowania sprowadzają się do czterech jakości naczelnych. One zaś same nie sprowadzają się już do mniejszej liczby jakości. Ani bowiem gorące nie jest tym samym, co wilgotne, czy tym samym, co suche, ani wilgotne nie jest tym samym, co gorące, czy tym samym, co zimne, ani też zimne i suche nie podpadają jedno pod zakres drugiego ani pod zakres gorącego czy pod zakres wilgotnego. Dlatego muszą być cztery jakości podstawowe.

3. "Kwadrat" pierwiastków i "przeciwieństw"

Ponieważ są cztery pierwiastki, z czterech zaś powstaje sześć par, przeciwieństwa natomiast z natury nie łączą się w pary - ten sam bowiem byt nie może być gorący i zimny ani znów suchy i wilgotny, przeto oczywiste jest, że będą cztery pary jakości pierwiastkowych, a mianowicie: gorące i suche, gorące i wilgotne, zimne i wilgotne, zimne i suche. I zgodnie z wyliczeniem one towarzyszą ciałom przypuszczalnie prostym, a mianowicie ogniowi, powietrzu, wodzie i ziemi. Ogień bowiem jest gorący i suchy, powietrze gorące i wilgotne (na przykład bowiem para jest powietrzem), woda zimna i wilgotna, ziemia zaś zimna i sucha. Dlatego właściwie rozdziela się jakości, które stanowią o zróżnicowaniu pierwiastków, a ich liczba jest zgodna z wyliczeniem. (...)

Ani jednak ogień, ani powietrze, ani żaden z wymienionych [pierwiastków] nie jest czymś prostym, lecz jest czymś złożonym. Istnieją podobne do nich ciała proste, lecz one nie są nimi, jak na przykład jeżeli jest coś podobne do ognia, czyli mające postać ognia, a nie jest ogniem, i coś podobne do powietrza, czyli mające postać powietrza. Podobnie ma się rzecz i z innymi pierwiastkami. Ogień zaś jest nadmiarem gorąca, tak jak również lód jest nadmiarem zimna. Zamarzanie bowiem i wrzenie są pewnymi nadmiarami, jedno nadmiarem zimna, drugie zaś nadmiarem gorąca. Jeżeli przeto lód jest zakrzepnięciem zimnej wilgoci, to również ogień jest wrzeniem tego, co jest suche i gorące. Oto dlaczego również nic nie powstaje ani z lodu, ani z ognia.

Ponieważ zaś są cztery ciała proste, przeto każda z dwóch par znajduje się w jednym z dwóch miejsc [wszechświata]. Ogień bowiem i powietrze znajdują się w miejscu, które biegnie ku granicy, ziemia zaś i woda znajdują się w miejscu, które otacza środek. Ogień i ziemia są skrajne i najczystsze, woda natomiast i powietrze są pośrednie i bardziej zmieszane. I każde z dwóch jest przeciwne jednemu z dwóch [pozostałych]. Woda bowiem jest przeciwna ogniowi, ziemia zaś jest przeciwna powietrzu. One bowiem zostały utkane z jakości przeciwnych. Skoro wszakże istnieją w każdym razie niewątpliwie cztery [jakości], przeto każdy [pierwiastek] odznacza się jedną jakością, a mianowicie ziemia [odznacza się] bardziej suchością niż zimnem, woda bardziej zimnem niż wilgocią, powietrze bardziej wilgocią niż gorącem, ogień bardziej gorącem niż suchością.

4. Powstawanie jednego pierwiastka z innego

Ponieważ zaś uprzednio zostało wyjaśnione, że ciała proste powstają wzajemnie jedne z drugich, a jednocześnie na podstawie spostrzeżenia zmysłowego widać, że one powstają (gdyż inaczej nie byłoby przemiany, przemiana bowiem dotyczy jakości ciał dostrzegalnych), przeto trzeba wyjaśnić, na czym polega przeobrażenie jednego ciała w drugie, następnie, czy każde może powstać z każdego, czy też jedne mogą powstać, drugie zaś nie mogą. Jest przeto oczywiste, że z natury rzeczy wszystkie ciała mogą się odmieniać jedne w drugie. Powstawanie bowiem jest przechodzeniem do przeciwieństw i od przeciwieństw, pierwiastki zaś wszystkie mają się przeciwnie jedne względem drugich, gdyż właściwości, które stanowią o zróżnicowaniu, są przeciwne. W wypadku jednych bowiem obie jakości są przeciwne, jak w wypadku ognia i wody - ten bowiem jest suchy i gorący, ta natomiast wilgotna i zimna - w wypadku zaś innych tylko jedna [jakość jest przeciwna], jak w wypadku powietrza i wody - to bowiem jest wilgotne i gorące, ta zaś wilgotna i zimna. Dlatego oczywiste jest, że w ogóle, w zwykłym biegu rzeczy każdy [pierwiastek] może powstać z każdego, teraz zaś nietrudno widzieć, w jaki sposób każdy poszczególny [pierwiastek powstaje]. Wszystkie bowiem będą powstawały ze wszystkich, będą się zaś różniły tym, że [jedne] prędzej, [drugie] powolniej, [jedne] łatwiej, [drugie] trudniej [powstają]. Ciała, które mają jakości dopełniające się wzajemnie, przechodzą jedno w drugie prędko, te natomiast, które ich nie mają, powolnie, ponieważ łatwiej może się przeobrazić jedna jakość niż ich mnogość, jak na przykład, gdy z ognia powstaje powietrze przez przeobrażenie jednej z dwóch jakości - ten bowiem jest gorący i suchy, ono zaś gorące i wilgotne, tak iż powietrze powstanie, gdy suche zostanie owładnięte przez wilgotne - z powietrza znów [powstaje] woda, gdy gorąco zostanie owładnięte przez zimno - tamto bowiem jest gorące i wilgotne, ta zaś zimna i wilgotna, tak iż woda powstanie, gdy gorąco się odmieni. W taki sam zaś sposób ziemia powstaje z wody i ogień z ziemi. Oboje bowiem mają względem obojga jakości dopełniające. Woda bowiem jest wilgotna i zimna, ziemia zaś jest zimna i sucha, tak iż ziemia powstanie, gdy wilgoć zostanie owładnięta. A znów ponieważ ogień jest suchy i gorący, ziemia zaś zimna i sucha, z ziemi powstanie ogień, gdy zimno zniszczeje.

Wobec tego okazuje się, że powstawanie w zakresie pierwiastków zamyka się w kole, a ponieważ jakości dopełniające przysługują parom pierwiastków, z których jeden jest bezpośrednim poprzednikiem, drugi zaś następnikiem w zbiorze pierwiastków, przeto ten sposób przeobrażenia jest najłatwiejszy. Powstawanie natomiast wody z ognia, ziemi z powietrza, i odwrotnie, powietrza i ognia z wody i ziemi jest wprawdzie możliwe, lecz trudniejsze, gdyż wymaga odmiany wielu jakości. Jeżeli bowiem z wody ma powstać ogień, to musi zniszczeć i zimne, i wilgotne, a znów jeżeli z ziemi powietrze, to musi zniszczeć i zimne, i suche. Tak samo również jeżeli z ognia i powietrza [ma powstać] woda i ziemia, to obie jakości muszą się odmienić. To przeto powstawanie trwa dłużej. Jeżeli zaś w każdym z dwóch niszczeje jedna jakość, to przejście jest wprawdzie łatwiejsze, lecz nie dokonuje się w obie strony, lecz tak, iż z ognia i wody powstają ziemia i powietrze, z powietrza zaś i ziemi powstają ogień i woda. Gdy bowiem w wodzie niszczeje zimne, w ogniu zaś suche, wówczas powstaje powietrze - z tego bowiem powstaje gorące, z tamtego zaś wilgotne; gdy zaś w ogniu niszczeje gorące, w wodzie zaś wilgotne, wówczas powstaje ziemia, gdyż z tamtego zostaje suche, z tej zaś zimne. Tak samo również z powietrza i ziemi powstaje ogień i woda. Gdy bowiem w powietrzu zniszczeje gorące, w ziemi zaś suche, powstanie woda-albowiem z tamtego pozostaje wilgotne, z tej zaś zimne; gdy zaś w powietrzu niszczeje wilgotne, w ziemi zaś zimne, wówczas powstaje ogień, gdyż z tamtego zachowuje się gorące, z tej zaś suche, co stanowi o ogniu. Powstawanie ognia jest oczywiste również dla spostrzeżenia zmysłowego. Ogniem bowiem jest najbardziej płomień, ten zaś jest dymem, który się spala, dym zaś składa się z powietrza i ziemi.

W parze pierwiastków, z których jeden jest bezpośrednim poprzednikiem, drugi zaś następnikiem w zbiorze pierwiastków, nie może, w razie zniszczenia w każdym z dwóch pierwiastków innej [niż wskazane] jakości, nastąpić przejście w żadne ciało, gdyż w obu pierwiastkach pozostaną jakości albo te same, albo przeciwne. Ciało zaś nie może powstać ani z jakości tych samych, ani z jakości przeciwnych, jak na przykład gdy w ogniu zniszczeje suche, w powietrzu zaś wilgotne, albowiem w obojgu pozostaje gorące; gdy natomiast w obojgu zniszczeje gorące, wówczas pozostają w nich jakości przeciwne: suche i wilgotne. Podobnie ma się rzecz również z innymi. Każdej bowiem parze pierwiastków, z których jeden jest bezpośrednim poprzednikiem, drugi zaś następnikiem w zbiorze pierwiastków, przysługuje i pewna jakość ta sama i pewne jakości przeciwne. Dlatego zarazem jasne jest, że jedne ciała powstają dzięki przejściu od jednego do jednego, gdy jedna jakość niszczeje, inne zaś powstają dzięki przejściu od dwóch do jednego, gdy więcej jakości niszczeje. Stwierdziliśmy więc, że wszystkie ciała powstają ze wszystkich i w jaki sposób dokonuje się wzajemnie przechodzenie od jednych do drugich.

5. Żaden z czterech pierwiastków nie jest wyróżniony jako podstawowy

Jednakże rozpatrzmy rzecz jeszcze od tej również strony. Gdyby bowiem tworzywem ciał naturalnych była, jak mniemają niektórzy, czy to woda, czy to powietrze, czy to coś w tym rodzaju, to by nim musiało być albo jedno, albo dwa, albo więcej takich ciał. Otóż wszechbyt nie może być czymś jednym, a więc na przykład wszechbyt nie może być jedynie czy to powietrzem, czy to wodą, czy to ogniem, czy to ziemią, skoro przeobrażenie jest przechodzeniem w przeciwne. Gdyby bowiem wszystko było powietrzem i ono by w takim razie było trwałe, wówczas by nie było powstawania, lecz tylko przemiana. Tymczasem zaś nikomu się nawet nie wydaje, że woda jest zarazem powietrzem lub czymkolwiek innym. Musi istnieć właśnie pewne przeciwieństwo i różnica, drugi zaś człon tego przeciwieństwa będzie należał do pewnego innego pierwiastka, na przykład gorąco do ognia. Jednakże gorące powietrze nie będzie w każdym razie ogniem. Tego bowiem rodzaju [przejście] byłoby przemianą, a to się nie wydaje słuszne. Jednocześnie zaś jeżeli, na odwrót, z ognia powstanie powietrze, to ono powstanie, gdy gorąco przejdzie w przeciwne. To zaś musiałoby wówczas przysługiwać powietrzu, i powietrze byłoby czymś zimnym. Dlatego ogień nie może być gorącym powietrzem. Jednocześnie bowiem jedno i to samo byłoby gorące i zimne. Coś innego więc będzie w obojgu tym czynnikiem, który jest w nich ten sam, a mianowicie pewne inne tworzywo wspólne.

To samo rozumowanie odnosi się do wszystkich pierwiastków [i dowodzi], że wśród nich nie ma takiego jednego, z którego mogłyby powstawać wszystkie. Nie ma też zaiste czegoś innego poza tymi, a więc na przykład czegoś pośredniego między powietrzem i wodą lub między powietrzem i ogniem, co by było gęstsze niż powietrze i ogień, bardziej natomiast rozrzedzone niż tamte [pierwiastki]. Ono bowiem w połączeniu z odpowiednim przeciwieństwem byłoby powietrzem lub ogniem. Lecz jednym z dwóch przeciwieństw jest pozbawienie. Wobec tego to [pośrednie] nie może istnieć jako ogołocone, jak niektórzy twierdzą o tym, co jest bezkresne i wszechogarniające. Tak więc ono będzie albo którymkolwiek z nich, albo niczym.

W każdym więc razie, jeżeli żadne ciało dostrzegalne nie jest bardziej pierwotne niż te [cztery], to muszą one stanowić wszystko. Wobec tego muszą albo trwać zawsze bez zmiany i bez przechodzenia jedne w drugie, albo się przeobrażać czy to wszystkie, czy to jedne tak, drugie zaś nie, jak Platon napisał w Timajosie. A właśnie wykazaliśmy uprzednio, że przeobrażenie musi być przeobrażeniem jednego w drugie. A ponieważ powstawanie różnych ciał z różnych nie jest jednakowo prędkie, przeto powiedzieliśmy uprzednio, że pierwiastki, które mają względem siebie nawzajem jakości dopełniające, powstają jedne z drugich prędzej, te zaś, które nie mają, powstają powolniej. A zatem jeżeli przeciwieństwo, z powodu którego one się przeobrażają, jest jedno, to muszą być dwa pierwiastki. Tworzywo bowiem będąc pośrednikiem, który jest pozbawiony jakości zmysłowych, jest również nieoddzielne. Ponieważ zaś okazało się, że jest więcej [pierwiastków], przeto powinny by być co najmniej dwa [przeciwieństwa]. Skoro zaś są dwa [przeciwieństwa], przeto nie mogą być trzy [pierwiastki], lecz - jak się okazuje - cztery. Tyle samo bowiem jest par. Dwie bowiem z sześciu par są niemożliwe, ponieważ łączą obopólne sprzeczności.

Otóż one były przedmiotem rozważań wcześniejszych. Natomiast z tych oto okazuje się, że jeżeli pierwiastki przeobrażają się jedne w drugie, to niemożliwe jest, żeby któryś z nich, czy to skrajny, czy to środkowy, był zasadą. Nie będzie więc zasadą żaden ze skrajnych, gdyż wszystko sprowadzałoby się do ognia lub ziemi. A to twierdzenie byłoby równoważne twierdzeniu, że wszystko jest z ognia lub ziemi. Gdy zaś idzie o to, że pierwiastek środkowy nie jest zasadą - jak się wydaje niektórym, iż powietrze przeobraża się i w ogień, i w wodę, woda zaś i w powietrze, i w ziemię, skrajne natomiast pierwiastki już się nie przeobrażają jeden w drugi - jest widoczne na tej podstawie, że trzeba się zatrzymać i nie można iść po prostej w obie strony w nieskończoność, gdyż jednemu pierwiastkowi musiałaby przysługiwać nieskończona mnogość przeciwieństw. (...)

8. Ciała naturalne są związkami

Wszystkie zaś ciała, które są połączeniami i które znajdują się w pobliżu środka, składają się ze wszystkich pierwiastków. Ziemia bowiem jest składnikiem każdego, gdyż każdy pierwiastek jest obecny osobliwie i w największej ilości w miejscu jemu właściwym. Woda zaś jest składnikiem każdego, gdyż ciało złożone powinno być ograniczone, woda zaś jedyna ze wszystkich pierwiastków poddaje się łatwo ograniczeniu, ponadto zaś i ziemia nie może zachować spoistości bez wilgoci, gdyż ta jest czynnikiem utrzymującym w skupieniu. Gdyby bowiem wilgoć została z ziemi całkowicie usunięta, ona by się musiała rozlecieć.

Ziemia przeto i woda są składnikami [ciał złożonych] z tych właśnie powodów, natomiast powietrze i ogień [są nimi dlatego], że są przeciwne ziemi i wodzie. Ziemia bowiem jest przeciwna powietrzu, woda natomiast ogniowi o tyle, o ile możliwe jest, iżby substancja była przeciwna substancji. Skoro więc powstawanie jest [powstawaniem] z przeciwnych i jeden z dwóch członów przeciwnych istnieje w [tym, co powstaje], przeto i drugi człon musi w nim istnieć, wobec tego w każdym ciele złożonym są wszystkie pierwiastki. Potwierdzeniem zaś tego jest, jak się wydaje, również odżywianie każdego [jestestwa]. Wszystkie bowiem odżywiają się tymi właśnie samymi ciałami, z których się składają, wszystkie zaś żywią się wieloma. Albowiem nawet rośliny, które - można by sądzić - odżywiają się tylko jednym, a mianowicie wodą, odżywiają się [jednak] wieloma. Z wodą bowiem łączy się ziemia. Dlatego nawet rolnicy próbują podlewać łącząc składniki. Skoro zaś pokarm jest rodzajem tworzywa, to zaś, co przyjmuje pokarm, jest kształtem i postacią istotową złączoną z tworzywem, przeto słuszne byłoby twierdzenie, że ze wszystkich pierwiastków powstających jedne z drugich jedynie ogień się odżywia, jak nawet dawniejsi powiadali. Ogień bowiem jedyny ma nawet najwięcej z postaci istotowej, gdyż z natury dane mu jest dążyć ku granicy [wszechświata]. Każdemu zaś pierwiastkowi dane jest z natury dążyć do jego miejsca. Kształt zaś i postać istotową wszystkich polega na określeniach. Powiedzieliśmy przeto już, że wszystkie ciała są złożone ze wszystkich pierwiastków.

9. Przyczyny powstawania w szczególności

Ponieważ niektóre byty są powstałe i skazane na zniszczenie, powstawanie zaś zdarza się w obszarze otaczającym środek [wszechświata], przeto trzeba także powiedzieć, ilorakie i jakie są czynniki, od których zależy powstawanie. Wtedy bowiem będzie nam łatwiej badać rzeczy poszczególne, gdyśmy uprzednio ujęli zasady ogólne.

Tych więc czynników jest tyle samo i są tego samego rodzaju, ile ich jest i jakiego rodzaju są one w wypadku zasad odwiecznych i pierwszych. Jednym bowiem czynnikiem jest tworzywo, drugim natomiast jest postać. Powinien zaś istnieć uprzednio również trzeci czynnik, gdyż do wytworzenia bytu te dwa nie wystarczają, tak jak nie [wystarczają] również w wypadku pierwszych. Tworzywem dla bytów, które powstają, jest więc przyczyna, która jest możnością istnienia i nieistnienia. Jedne przeto byty istnieją z konieczności, jak się ma rzecz z bytami odwiecznymi, inne zaś z konieczności nie istnieją. Z tych zaś tamte nie mogą nie istnieć, te natomiast nie mogą istnieć, ponieważ wobec konieczności nie może być inaczej. Pewne zaś byty mogą być i mogą nie być, a takim właśnie jest byt powstały i zniszczalny. Ten bowiem niekiedy istnieje, niekiedy zaś nie istnieje. Dlatego powstawanie i niszczenie musi dotykać bytu, który może istnieć i nie istnieć. Dlatego przyczyną bytów powstałych jest ten byt jako tworzywo, kształt natomiast i postać istotowa jako to, dla czego. Ta zaś stanowi definicję istoty każdego bytu.

Powinien zaś dołączyć się również trzeci czynnik, o którym wszyscy wprawdzie śnili, nikt natomiast nie mówił. (...) Udziałem bowiem tworzywa jest bierność i uleganie zmianom, natomiast poruszanie i działanie jest udziałem innej siły. Jest rzeczą oczywistą, że to się odnosi i do tego, co powstaje dzięki przemyślności, i do tego, co powstaje dzięki przyrodzie. Ani bowiem nie sama woda wytwarza z siebie zwierzę, [lecz przyroda,] ani nie [samo] drewno [wytwarza z siebie] łóżko, lecz rzemiosło. (...)

10. Ruchy kosmiczne. Ich udział w powstawaniu jestestw

Ponadto zaś skoro się udowodniło, że ruch przestrzenny jest odwieczny, przeto wobec takiego stanu rzeczy również powstawanie musi być nieustanne. Ruch bowiem przestrzenny sprawia nieustanne powstawanie, gdyż zbliża i oddala to, co ma moc wytwarzania. Jednocześnie zaś jest rzeczą oczywistą, że słuszna jest poprzednia wypowiedź, iż za pierwszą z przemian należy uważać ruch przestrzenny, nie zaś powstawanie. O wiele bowiem dorzeczniejsze jest twierdzenie, że istniejące może być przyczyną powstawania tego, co nie istnieje, niż twierdzenie, że nie istniejące może być przyczyną istnienia tego, co istnieje. Będące więc w ruchu istnieje, powstające natomiast jeszcze nie istnieje. Dlatego to i ruch przestrzenny jest wcześniejszy niż powstawanie. Ponieważ zaś zakłada się i udowadnia, że powstawanie i niszczenie dokonuje się w rzeczach nieustannie, twierdzimy zaś, że ruch jest przyczyną powstawania, przeto jest rzeczą oczywistą, że gdy ruch jest jeden, wówczas nie może się dokonywać jedno i drugie, gdyż są przeciwne sobie. Z natury rzeczy bowiem jest tak, że to samo i w tych samych okolicznościach sprawia to samo. Następstwem tego będzie przeto zawsze albo powstawanie, albo niszczenie. Trzeba zaś, aby ruchy były mnogie i przeciwne, czyli już to zwrócone przeciwnie, już to niejednakowe. Przeciwne bowiem skutki mają przeciwne przyczyny.

Dlatego też przyczyną powstawania i niszczenia nie jest ruch pierwszy, lecz ruch po ekliptyce. W nim bowiem jest i ciągłość, i zmiana dwóch ruchów. Jeżeli bowiem w ogóle ma być zawsze ciągłe powstawanie i niszczenie, to z jednej strony musi się coś zawsze poruszać, aby te przeobrażenia nie doznały przerwy, z drugiej zaś strony [muszą być] dwa ruchy, aby nie nastąpiło tylko jedno z dwóch. Przyczyną więc ciągłości jest ruch wszechświata, przyczyną natomiast zbliżania się i oddalania jest nachylenie. Wynika bowiem [z niego], że [słońce] bywa już to dalej, już to blisko. Gdy zaś odległość jest niejednakowa, wówczas ruch będzie niejednakowy. Wobec tego, jeżeli coś wytwarza przez przybliżenie i znajdowanie się blisko, to to samo niszczy przez oddalenie się i znajdowanie się z dala, a jeżeli wytwarza przez częste zbliżanie się, to niszczy przez częste oddalanie się. Przeciwne bowiem rzeczy są przyczynami przeciwnych skutków. I niszczenie, i powstawanie w przyrodzie dokonuje się również w jednakowym czasie. Dlatego i czas, i trwanie życia każdego jestestwa ma liczbę i nią się określa. Dla wszystkich bowiem jest ustanowiony ład i każde życie czy przedział czasu mierzy się obiegiem, choć nie wszystkie tym samym, lecz jedne dłuższym, inne krótszym. Dla jednych bowiem miarą jest rok, dla innych dłuższy, dla innych natomiast krótszy obieg jest miarą.

Widoczna zaś jest również zgodność spostrzeżeń zmysłowych z tym, cośmy powiedzieli. Widzimy bowiem, że przy zbliżaniu się słońca bywa powstawanie [jestestw], przy oddalaniu się natomiast następuje zanikanie, a jedno i drugie w jednakowym przedziale czasu. Jednakowy jest bowiem czas niszczenia i czas powstawania mocą sił przyrody. Zdarza się jednak często, że jestestwo niszczeje w czasie krótszym z powodu zmieszania się jednego z drugim. Gdy bowiem tworzywo jest niejednakowe i nie wszędzie to samo, wówczas i powstawanie musi być niejednakowe, a więc w jednych wypadkach wcześniejsze, w innych natomiast późniejsze, tak iż przez powstawanie jednych niszczeją inne.

Zawsze zaś, jako się rzekło, powstawanie i niszczenie jest nieustanne i z przyczyny, o której była mowa, nie ustaje nigdy. To zaś wynika ze słusznych założeń. Ponieważ bowiem, jak sądzimy, przyroda zmierza zawsze do tego, co jest lepsze, lepsze zaś jest być niż nie być - na innych zaś miejscach wyjaśniamy, w ilu znaczeniach posługujemy się słowem być - ono zaś nie może przysługiwać wszystkim bytom z powodu tego, że są dalej odsunięte od początku, przeto Bóg wyposażył wszechświat w sposób, jaki jeszcze pozostał, sprawiając powstawanie ustawiczne. W ten sposób bowiem owo być może najlepiej zachować ciągłość przez to, że ciągłe stawanie się i narodziny są najbardziej zbliżone do istnienia trwałego. Przyczyną zaś tego jest, jak powiedziano wielokrotnie, ruch kołowy. Ten bowiem jedyny jest nieustanny. Dlatego również inne byty, które - jak na przykład ciała proste - przeobrażają się jedne w drugie zależnie od doznań i sił, naśladują ruch okrężny. Skoro bowiem z wody powstaje powietrze, z powietrza zaś ogień, a znowu z ognia woda, przeto powiadamy, że powstawanie zamyka się w kole, gdyż ponownie zawraca [do tego samego]. Dlatego nawet bieg po prostej, który naśladuje ruch kołowy, jest ciągły.

Jednocześnie zaś staje się na tej podstawie jasne to, co zadziwia niektórych, a mianowicie, dlaczego gdy każde z ciał dąży do właściwego sobie miejsca, ciała te nie odosobniły się w ciągu czasu nieskończenie długiego. Przyczyną bowiem tego jest przechodzenie jednych w drugie. Gdyby bowiem każde pozostawało na swoim miejscu i nie ulegało przeobrażeniom pod wpływem sąsiedniego, to by się już odosobniło. Przeobraża się więc dzięki pędowi, który jest dwojaki. Dzięki temu, że ciała się przeobrażają, żadne z nich nie może pozostać w żadnym ustalonym miejscu.

Na podstawie tego, cośmy powiedzieli, widać przeto jasno, że powstawanie i niszczenie zachodzi rzeczywiście, dzięki czemu ono [zachodzi], a także czym jest to, co powstało, i to, co zniszczało. Albowiem jeżeli będzie ruch, to musi istnieć coś, co porusza, jak to zostało stwierdzone uprzednio w innych księgach, a jeżeli ruch ma istnieć zawsze, to coś, co porusza, musi istnieć zawsze, a jeżeli ruch ma być nieustanny, to to, co porusza, musi być jedno, nieporuszone, niestworzone i niezmienne. A jeżeliby istniały mnogie ruchy kołowe, to będąc mnogie musiałyby jednak wszystkie być jakoś podporządkowane jednej zasadzie. Skoro zaś czas jest ciągły, przeto ruch musi być ciągły, jeżeli nawet czas nie może istnieć poza ruchem. Czas przeto jest pewnego rodzaju liczeniem ciągłego, a więc ruchu kołowego, tak jakeśmy to określili w rozprawie na początku. Czy zaś ruch jest ciągły dzięki temu, że będące w ruchu jest ciągłe, czy dzięki temu, że to, w czym się porusza, [jest ciągłe,] jak na przykład - powiadam - miejsce lub właściwość? Jest więc oczywiste, że dzięki temu, iż będące w ruchu [jest ciągłe]. Jak bowiem inaczej właściwość może być ciągła niż dzięki temu, iż rzecz, której jest przypadłością, jest ciągła? A jeżeli zaś [ruch jest ciągły] dzięki temu, że to, w czym [się porusza, jest ciągłe], to ciągłość przysługuje jedynie miejscu. Ono bowiem ma pewien wymiar. Jego zaś [ruch] jest ciągły jedynie [jako ruch] kołowy, gdyż ten jest zawsze ciągły sam przez się. Tym przeto, co sprawia, że ruch jest ciągły, jest ciało, które się porusza po kole. Ruch zaś sprawia czas [ciągły].

strona główna