strona główna

ARYSTOTELES

KATEGORIE

przełożył Kazimierz Leśniak

4. O kategoriach ogólnie

Każda nie połączona wypowiedź oznacza albo substancję, albo ilość, albo jakość, albo stosunek, albo miejsce, albo czas, albo położenie, albo stan, albo działanie, albo doznawanie. Przykładem substancji jest - mówiąc ogólnie - na przykład człowiek, koń; ilości - dwułokciowy, trzyłokciowy; jakości - biały, gramatyczny; stosunku - podwójny, połowa, większy; miejsca - w Liceum, na rynku; czasu - wczoraj, ubiegłego roku; położenia - leży, siedzi; stanu - obuty, uzbrojony; działania - tnie, pali; doznawania - jest krajany, jest palony.

Żadna z wymienionych wypowiedzi nie występuje sama w jakimkolwiek twierdzeniu; dopiero przez wzajemne ich połączenie powstaje twierdzenie i przeczenie; bo każde twierdzenie musi być - jak się przypuszcza - albo prawdziwe, albo fałszywe; natomiast wyrazy, które nie występują w żadnym połączeniu, nie są ani prawdziwe, ani fałszywe, na przykład: "człowiek", "biegnie", "zwycięża".

5. Kategoria substancji

Substancja w najściślejszym, najbardziej pierwotnym i najwyższym stopniu jest tym, co ani nie może być orzekane o podmiocie, ani nie może znajdować się w podmiocie, na przykład poszczególny człowiek czy poszczególny koń. Drugimi substancjami nazywają się gatunki, do których należą substancje w pierwszym znaczeniu, jak również rodzaje tych gatunków. Na przykład poszczególny człowiek należy do gatunku "człowiek", rodzajem tego gatunku jest "zwierzę"; a więc "człowiek" i "zwierzę" nazywają się drugimi substancjami.

Z powyższego wynika jasno, że zarówno nazwa, jak i definicja predykatu muszą być również orzekane o podmiocie. Na przykład orzeka się "człowiek" o poszczególnym człowieku i nazwę się orzeka (orzekniesz bowiem nazwę "człowiek" o poszczególnym człowieku); a także i definicja "człowieka" jest orzekana o poszczególnym człowieku (bo poszczególny człowiek jest również człowiekiem i zwierzęciem). Tak więc i nazwa, i definicja gatunku są orzekane o poszczególnym podmiocie. Natomiast co się tyczy rzeczy obecnych w podmiocie, to ani ich nazwa, ani ich definicje nie są orzekane o tym, w czym są obecne. W pewnych przypadkach nic nie przeszkadza użyć nazwy podmiotu, niemożliwe jest natomiast podanie definicji. Na przykład "biel", będąca w ciele jako w podmiocie, jest orzekana o tym, w czym się znajduje (mówi się wszak: ciało białe). Ale definicja koloru białego nigdy nie będzie orzekana o ciele.

Wszystkie pozostałe rzeczy albo są orzekane o pierwszych substancjach jako podmiotach, albo znajdują się w nich jako podmioty. Staje się to jasne po zbadaniu poszczególnych przypadków. Na przykład "zwierzę" jest orzekane o człowieku, a więc i o poszczególnym człowieku będzie orzekane; bo gdyby o żadnym poszczególnym człowieku nie można było tego orzec, to i o człowieku w ogóle. Również kolor jest w ciele, a więc także i w każdym poszczególnym ciele; gdyby bowiem nie znajdował się w każdym poszczególnym ciele, to również nie występowałby w ciele w ogóle. Tak więc wszystkie inne rzeczy albo są orzekane o pierwszych substancjach jako podmiotach, albo występują w nich jako ich podmioty. Gdyby więc nie istniały pierwsze substancje, nie mogłyby również istnieć inne rzeczy.

Substancją drugich substancji jest raczej gatunek niż rodzaj, jest bowiem bliższy substancji. Bo gdy się chce powiedzieć, co to jest pierwsza substancja, to będzie bardziej zrozumiałe i stosowne podanie gatunku niż rodzaju. Na przykład będzie bardziej zrozumiale powiedzenie o poszczególnym człowieku, że jest człowiekiem, niż że jest zwierzęciem (tamto jest bardziej właściwe poszczególnemu człowiekowi, a to jest bardziej wspólne). I bardziej jest zrozumiałe powiedzenie o poszczególnym drzewie, że jest drzewem, niż że jest rośliną. Dalej, ponieważ pierwsze substancje są podłożem wszystkich innych rzeczy i wszystkie inne rzeczy są o nich orzekane bądź w nich się znajdują, z tego też powodu nazywają się substancjami w najwyższym stopniu. Tak jak pierwsze substancje mają się do wszystkich innych rzeczy, tak też ma się gatunek do rodzaju: gatunek jest mianowicie podmiotem dla rodzaju (bo rodzaje są orzekane o gatunkach, ale gatunki nie są orzekane o rodzajach). Wynika więc z tego, że gatunek jest bardziej substancją niż rodzaj.

Wśród tych samych gatunków, które nie są rodzajami, jeden nie jest w większym stopniu substancją od drugiego; nie jest bowiem stosowniej powiedzieć o poszczególnym człowieku, że jest człowiekiem, niż o poszczególnym koniu, że jest koniem. I podobnie o pierwszych substancjach: jedna nie jest bardziej substancją od innej; poszczególny człowiek nie jest wszak bardziej substancją od poszczególnego wołu.

Jest więc dostatecznie uzasadnione, ażeby poza pierwszymi substancjami tylko jeszcze ich rodzaje i gatunki nazywać drugimi substancjami; bo tylko one spośród predykatów ujawniają pierwszą substancję. Jeżeli się chce wyjaśnić, czym jest poszczególny człowiek, to bardziej właściwe będzie podanie gatunku czy rodzaju (chociaż będzie bardziej zrozumiałe, gdy się poda człowieka niż zwierzę). Podanie czegoś innego będzie niewłaściwe, na przykład, że jest biały, że biegnie albo coś w tym rodzaju. Tak więc słusznie nazywa się tylko rodzaje i gatunki substancjami drugimi.

Dalej, ponieważ pierwsze substancje są podłożem wszystkich pozostałych rzeczy, dlatego nazywa się je substancjami w ścisłym znaczeniu. Tak jak pierwsze substancje mają się do wszystkich innych rzeczy, tak gatunki i rodzaje (pierwszych substancji) mają się do wszystkich pozostałych rzeczy. Bo wszystkie pozostałe rzeczy są o nich orzekane. Jeżeli nazwiesz pewnego człowieka gramatykiem, to nazwiesz również gramatykiem człowieka i zwierzę. Podobnie i w innych przypadkach.

Wspólną cechą każdej substancji jest to, że nie znajduje się w podmiocie. Bo pierwsza substancja ani nie znajduje się w podmiocie, ani nie jest orzekana o podmiocie. A co się tyczy drugich substancji, to jest jasne od razu, że nie znajdują się w podmiocie. "Człowiek" jest orzekany o poszczególnym człowieku jako podmiocie, ale nie znajduje się w podmiocie; bo nie znajduje się w poszczególnym człowieku. Tak samo i "zwierzę" jest orzekane o poszczególnym człowieku, ale "zwierzę" nie znajduje się w żadnym poszczególnym człowieku. Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby nazwę tego, co się znajduje w podmiocie, orzekać czasem o podmiocie, nie można natomiast orzekać definicji. Ale o drugich substancjach można orzekać zarówno definicję, jak i nazwę; można wszak definicję człowieka (tzn. gatunku) orzekać o poszczególnym człowieku, jak również definicję zwierzęcia (tzn. rodzaju). Dlatego żadnej substancji nie ma w podmiocie.

Nie jest to jednak cechą właściwą substancji, bo także i różnica nie tkwi w podmiocie. O człowieku na przykład jako podmiocie mówi się "poruszający się za pomocą nóg" i "dwunożny", ale zdolność ta nie tkwi w podmiocie; ani bowiem "dwunożność", ani "zdolność do poruszania się za pomocą nóg" nie znajdują się w człowieku. Ponadto definicja różnicy jest orzekana o tym, czego dotyczy różnica. Na przykład, jeżeli "poruszający się za pomocą nóg" orzeka się o człowieku, to również definicja "poruszającego się za pomocą nóg" będzie o nim orzekana. Bo człowiek rzeczywiście porusza się za pomocą nóg.

Nie musimy się obawiać, że moglibyśmy być zmuszeni do twierdzenia, iż części substancji, znajdujące się w całości substancji jako podmiocie, nie są substancjami. Bo gdy mówimy o rzeczach znajdujących się w podmiocie, to nie mamy na myśli rzeczy należących do czegoś jako części.

Charakterystyczną cechą substancji i różnic jest to, że cokolwiek za ich pośrednictwem orzekamy, orzekamy synonimicznie. Bo wszystkie wyprowadzone z nich predykaty są orzekane albo o indywiduach, albo o gatunkach. Z pierwszej substancji nie da się wyprowadzić żaden orzecznik, nie jest bowiem orzekalna o żadnym podmiocie. Co do substancji drugich, to gatunek jest orzekalny o indywiduach, a rodzaj zarówno o gatunkach, jak i o indywiduach. Tak samo różnice są orzekalne zarówno o gatunkach, jak i o indywiduach. Pierwsze substancje przyjmują definicję gatunku i rodzaju, a gatunki przyjmują definicję rodzaju. Bo wszystko, co się twierdzi o predykacie, będzie również twierdzone o podmiocie. Podobnie zarówno gatunki, jak i indywidua przyjmują definicję różnicy. Jak to już było powiedziane, synonimy to takie rzeczy, które mają wspólną nazwę i tę samą definicję. Stąd wszystko, co się wywodzi z substancji i różnic, jest nazywane synonimicznie.

Wydaje się, że wszelka substancja oznacza pewne "to". Co się tyczy substancji pierwszych, to jest niezaprzeczalną prawdą, że oznacza pewne "to"; bo rzecz wskazana jest niepodzielna i numerycznie jedna. Co się zaś tyczy substancji drugich, to chociaż wydaje się z formy nazwy - gdy się mówi o człowieku czy zwierzęciu - że tak samo oznacza pewne "to", w rzeczywistości nie jest tak; substancja druga oznacza raczej pewną jakość, bo przedmiot nie jest - jak w substancji pierwszej - jeden, lecz "człowieka" i "zwierzę" orzeka się o wielu podmiotach. Ale jednak nie oznacza jakości po prostu, tak jak "biel". Niczego bowiem innego nie oznacza "biel", jak tylko jakość, podczas gdy gatunek i rodzaj, oddzielając jakość od substancji, oznaczają substancję o pewnej jakości. To określenie jakości jest w wypadku rodzaju szersze niż w wypadku gatunku. Bo mówiąc "zwierzę" obejmuje się więcej niż mówiąc "człowiek".

Inną cechą charakterystyczną substancji jest to, że nie mają swego przeciwieństwa. Bo cóż by mogło być przeciwieństwem pierwszej substancji, na przykład tego człowieka, tego zwierzęcia? Nie ma tu żadnego przeciwieństwa. Ale nie ma też swego przeciwieństwa ani człowiek w ogóle, ani zwierzę w ogóle. Cecha ta jest właściwa nie tylko substancji, lecz przysługuje również wielu innym rzeczom, na przykład ilości. Nie mają przeciwieństwa "długi na dwa łokcie" czy "długi na trzy łokcie" ani dziesięć i temu podobne, chyba że ktoś chciałby powiedzieć, iż "wiele" jest przeciwne "mniej" a "wielkie" "małemu". Jednakże określone ilości nie są sobie nawzajem przeciwne.

Wydaje się, że substancja nie dopuszcza [stopni] "bardziej" i "mniej". Nie mam na myśli tego, że pewna substancja nie może być bardziej substancją lub mniej niż inna - powiedziało się wszak, że może być - lecz rozumiem to tak, że żadna substancja jako taka nie podlega stopniowaniu. Na przykład, jeżeli tą substancją jest człowiek, to nie może być więcej lub mniej człowiekiem w porównaniu z sobą czy innym człowiekiem. Bo pewien człowiek nie jest bardziej człowiekiem niż inny, tak jak pewna rzecz biała nie jest więcej biała niż inna i pewna rzecz piękna nie jest bardziej piękna niż inna. Ale znowu o jakiejś rzeczy mówi się, że jest w mniejszym lub większym stopniu taka i taka, na przykład o białym ciele mówi się, że jest więcej białe teraz niż przedtem, a o ciele ciepłym mówi się, że jest więcej lub mniej ciepłe. O substancji natomiast nie mówi się, że jest bardziej lub mniej substancją. Bo o człowieku nie mówi się, że jest bardziej człowiekiem teraz niż przedtem, a tak samo o wszystkich innych rzeczach będących substancjami. Tak więc substancje nie dopuszczają stopni "bardziej" i "mniej".

Wydaje się, że najbardziej swoistą cechą substancji jest to, iż jest zawsze tym samym i będąc liczbowo jedna jest zdolna do przyjęcia przeciwieństw. W żadnym innym przypadku to, co nie jest substancją, nie może tej cechy posiadać, nawet gdyby było liczbowo jednym. Na przykład kolor, który jest liczbowo jeden i ten sam, nie będzie biały i czarny, ani działanie, liczbowo jedno i to samo, nie będzie złe i dobre. Podobnie w innych przypadkach z wyjątkiem substancji. Substancja bowiem, liczbowo jedna i ta sama, jest zdolna do przyjmowania przeciwieństw. Na przykład poszczególny człowiek, jeden i ten sam, staje się biały to znowu czarny, ciepły i zimny, dobry i zły. Nie zachodzi to natomiast w żadnym innym przypadku.

Ale może ktoś chciałby postawić zarzut i utrzymywać, że twierdzenia i mniemania są zdolne do przyjmowania przeciwieństw. To samo bowiem twierdzenie wydaje się zarówno prawdziwe, jak i fałszywe. Na przykład prawdziwe jest twierdzenie, że ktoś siedzi, ale gdy wstanie, wtedy to samo twierdzenie będzie fałszywe. Podobnie z mniemaniem; bo jeżeli się mniema prawdziwie, że ktoś siedzi, to jednak gdy wstanie, podtrzymywana dalej opinia o siedzącym okaże się fałszywa. Jeżeli i to się przyjmie, pozostanie jeszcze różnica w sposobie przyjmowania przeciwieństw. Bo w przypadku, gdy substancja przyjmuje takie przeciwne jakości, również i ona sama się zmienia; gdy zimne powstało z ciepłego, zmieniło się (tzn. przeszło z jednego stanu w inny), albo czarne z białego, a dobre ze złego. Podobnie też i w innych przypadkach, dzięki podleganiu zmianie każda rzecz jest zdolna do przyjmowania przeciwnych jakości. Natomiast twierdzenia i mniemania są nieruchome i w ogóle się nie zmieniają; dopiero wtedy, gdy rzecz znajdzie się w ruchu, powstaje w niej przeciwieństwo. Bo twierdzenie o kimś, że siedzi, pozostaje to samo, ale gdy rzecz się porusza, to twierdzenie o niej raz jest prawdziwe, to znowu fałszywe. Podobnie rzecz się ma i z mniemaniem. Tak więc jest to sposób właściwy substancji, że tylko w czasie swej przemiany może przyjąć własności przeciwne. Jeżeli mimo to utrzymywałby ktoś, że mniemania i twierdzenia są zdolne do przyjęcia przeciwieństw, nie będzie to prawdą. Bo twierdzenia i mniemania nie dlatego uznajemy za zdolne do przyjęcia przeciwieństw, że je posiadają, lecz dlatego, że dotyczą tego, co może podlegać różnym zmianom. Twierdzenie jest prawdziwe lub fałszywe, gdyż dotyczy rzeczy, która istnieje lub nie istnieje, a nie dlatego, że jest zdolne samo przez się przyjmować przeciwieństwa. Bo po prostu żadne twierdzenie ani żadne mniemanie nie zmienia się z powodu czegoś. A zatem, skoro żadna zmiana w nich nie zachodzi, nie mogą przyjąć żadnych przeciwieństw. Natomiast substancja dlatego, że sama może posiadać przeciwieństwa, jest uznana za zdolną do przyjmowania przeciwieństw. Przyjmuje bowiem chorobę i zdrowie, białość i czerń; a ponieważ sama przyjmuje różne tego rodzaju przeciwieństwa, uznano ją za zdolną do przyjmowania przeciwnych jakości. Tak więc charakterystyczną cechą substancji jest to, że pozostając ciągle jedną i tą samą, może poprzez zmiany w sobie przyjmować przeciwieństwa. Tyle o substancji.

strona główna